OUOUOUOUUU

Weekendowe Granie #172 - Get ready for the next battle!

Encyklopedia: Tekken 7

Ouuu! Rozpoczynamy kolejne Weekendowe Granie - zapraszam wszystkich do chwalenia się w co obecnie gracie!

Cześć! U mnie na celowniku bijatyki. Dwie najlepsze ostatnich lat i jedna, która nie do końca przypadła mi do gustu, ale może się pochwalić bardzo rozbudowaną otoczką "okołobijatykową". Co mam na myśli? O tym poniżej, ale najpierw pora na króla - Tekken 7

W recenzji napisałem, że Tekken 7 działa na mnie jak narkotyk. Jeśli ktoś uznał to za przenośnię to jest w błędzie, bo w tym zdaniu nie użyłem ani krzty hiperboli. Pierwszy wolny weekend z Tekkenem 7 sprawił, że licznik godzin wskazywał 25 godzin - przez ten czas wypiłem jedynie 3 litry wody oraz zjadłem jajecznicę z pięciu jajek przygotowaną w poniedziałek o godzinie 1 w nocy. Przez cały ten czas zrobiłem tylko jedną przerwę na spanie. W każdej wolnej chwili moją głowę zaprzątają myśli o siódmej już edycji Turnieju o Tytuł Króla Żelaznej Pięści. Pod względem rozgrywki Tekken 7 jest spełnieniem moich marzeń. Ta bijatyka wzbudza we mnie ogromne emocje. Satysfakcjonujące pojedynki i uzależniający system walki sprawiają, że potrafię przesiedzieć godziny w trybie Practice, ucząc się kolejnych zagrań. Te próbuje potem wprowadzić w życie grając online - skutek różny, ale idzie mi coraz lepiej i uważam, że jakiś tam poziom reprezentuję. Ponownie moim ulubieńcem jest Yoshimitsu - gram nim najwięcej i obecnie staram się walczyć mniej schematycznie. Jest to postać trudna w opanowaniu i przewidziana dla bardziej doświadczonych graczy. Podczas walki nim trzeba myśleć kreatywnie i potrafić szybko zaadaptować do dynamicznie zmieniających warunków na polu walki, aby efektywnie wykorzystywać jego niecodzienne umiejętności. Czyli przeciwieństwo mojego schematycznego stylu, który usilnie staram się zwalczyć. 

Drugą moją ulubioną postacią w Tekkenie 7 jest Kazumi Mishima - żona Heihachiego, która zmarła w wieku 20 lat. Kocham jej styl walki. Ten przywodzi nieco na myśl Jinpachiego z TTT2, którym także namiętnie grałem. To jednak tylko pozory. Kazumi jest dużo szybsza i opiera głównie na "Poke'ach" - są to pojedyncze, szybkie i bezpieczne ataki do "dziabania" przeciwnika. Podczas walki Kazumi wykorzystuje szkolonego tygrysa. Wygląda to obłędnie i spektakularnie, ale jest równie bardzo karalne. Zawodniczka od razu skradła moje serce i pojedynki nią strasznie mi się podobają.

O samej grze rozpisałem się w recenzji - licznik spędzonych godzin przekracza już 50h. Byłoby tego dużo więcej, ale cóż... nie można tylko grać! Tekken 7 polecam wszystkim fanom gatunku i serii. Jeśli chcecie pograć to uderzajcie śmiało do mnie na PSN - dodam Was do społeczności Ligi Bijatyk Loży Szyderców i na pewno zmierzymy się na wirtualnym ringu! 

Ach! - zapomniałbym! Muzyka! Każda odsłona serii posiada wiele utworów idealnie wpasowujących się w mój gust. Nie inaczej jest w przypadku siódemki. Niezwykle podoba mi się lokacja Infinite Azure - jest prosta, ale jednocześnie prześliczna. Wojownicy walczą po prostu na tafli wody przy pięknym oświetleniu i górach w tle. Utwór towarzyszący tej planszy jest najzwyczajniej w świecie cudowny!

Bardzo podoba mi się również kawałek przygrywający podczas rozgrzewki przed kolejnym rankingowym meczem, nie mówię nawet o motywie przewodnim z menu, bo w nim zakochałem się od pierwszej nuty. Tutaj jego fragment wpleciony w utwór śpiewany przez moją ukochaną Kazumi! 

Król przez najbliższe lata będzie kręcił się w napędzie mojej konsoli - pewnie do czasu wyjścia Tekkena 8 lub Tekken Tag Tournamnet 3. Kocham możliwość nagrywania moich walk, tworzenia w prosty sposób klipów wideo i gifów! W kolejnych numerach na pewno pojawi się kilka fragmentów pojedynków jakie rozgrywam!

Pora przejść do drugiej bijatyki zdobiącej obecny numer WG! Guilty Gear Xrd Rev 2 - kocham serię za klimat, muzykę i świetne postacie. Niestety, ale nie potrafię w nią grać tak, jakbym tego pragnął. Lepiej się jednak czuję w BlazBlue. W przeszłości grałem w Guilty Gear, ale nigdy nie rozgryzałem systemu  - był on jednak bardzo skomplikowany. Z kolei gorsza znajomość angielskiego (jako dzieciak, c'nie?) odstraszała mnie od trybów fabularnych przedstawionych wyłącznie w tekstowej formie. Oczywiście w ostatnich latach nadrabiam zaległość. Zacząłem się orientować w tym postapokaliptycznym uniwersum. Guilty Gear Xrd sprawił z kolei, że rozgrywka stała się prostsza i bardziej przejrzysta, a kolejne wcielenia tej gry wyeliminowały jedyne wady trapiące tytuł - ubogą zawartość oraz braki w postaciach. Dlatego jest to świetna okazja, aby zagłębić się w serię.

Guilty Gear Xrd Rev 2 kupiłem ze względu na powrót Baiken - moją ulubioną postać z uniwersum. Nie dość, że bohaterka świetnie wygląda to i jej styl walki bardzo do mnie trafia. Jest ona jedną z ostatnich przedstawicielek potomków rodowitych Japończyków - ci jak wiemy zostali niemal całkowicie wybici podczas wydarzeń poprzedzających i rozgrywających w trakcie krucjaty, gdzie ludzkość znalazła się na skraju wyginięcia. Bohaterka ma trudny charakter i motywowana jest wręcz destrukcyjną żądzą zemsty na człowieku określanym mianem The Man i Gear Maker. Obwinia go za zniszczenie rodzinnej wioski i wybicie mieszkańców oraz okaleczenie jej ciała w wyniku którego straciła rękę i oko.

Nie będę się za bardzo rozpisywał - recenzja pojawi się na stronie po targach E3. Mogę za to powiedzieć, że bawię się świetnie i szukam sparing partnera, bo niestety - tytuł jest niszowy i trudno znaleźć kogoś do gry. Wielka strata, że produkcja znajduje się w takim cieniu względem konkurencji. 

Daisuke Ishiwatari to wielki fan rocka i metalu. Jest on pomysłodawcą, projektantem i kompozytorem serii Guilty Gear. Dlatego cała gra jest wręcz przesiąknięta aluzjami, nawiązaniami i odniesieniami skierowanymi w stronę fanów takich zespołów jak Queen, Guns 'n Roses i wiele innych! Ścieżka dźwiękowa serii to jeden z jej największych atutów. Posłuchajcie zresztą sami - linkuję oczywiście dwa motywy Baiken i utwór z intra.

Uwielbiam te "tradycyjne" japońskie wstawki połączone z dynamiczniejszym brzmieniem gitar. Motyw przewodni Baiken idealnie oddaje jej osobowość.

Przez kolejne tygodnie zamierzam rozgryźć system Guilty Gear Xrd Rev 2 i poważnie nauczyć się grać. Poza Baiken używam też postaci Ramlethal - jest to zawodniczka posługująca się potężnymi mieczami. Cieszy mnie, że została ona nieco dopakowana i zyskała dwa fajne ataki.

Tym samym przechodzimy do ostatniej gry i bijatyki tego numeru - Injustice 2.

Niestety w przeciwieństwie do poprzedników muszę ponarzekać. Zazwyczaj im dłużej gram w daną bijatykę tym bardziej mi się ona podoba, bo odkrywam nowe możliwości i meandry systemu, o których istnieniu nie miałem pojęcia. W tym przypadku sytuacja ma się odwrotnie - im więcej czasu spędzam przy Injustice 2 tym bardziej dociera do mnie jak sztywna i nieprzyjemna jest to bijatyka. Na wierzch wychodzą kolejne wady i elementy najzwyczajniej w świecie zepsute. Co z tego, że mam tutaj naprawdę przemyślany i wciągający tryb Multiwersum skoro sam trzon rozgrywki nie potrafi wynagrodzić poświęconego czasu? Injustice 2 jest przeciwieństwem udanej i klasycznej bijatyki. Gatunek od zarania dziejów nagradzał użytkownika za poświęcony czas i sprawiał, że ten widział po sobie progres w umiejętnościach gry. Tutaj zostało to zepchnięte na dalszy plan i zastąpione przez statystyki, ubranka, dzienne wyzwania. W efekcie irytuję się tą produkcją coraz bardziej. Oczywiście nie jest to zła gra - podtrzymuje to co napisałem w recenzji i nie wystawiłbym jej teraz niższej noty. Pozycja wzbudza we mnie ambiwalentne odczucia ponieważ nie jestem jej odbiorcą docelowym. Mimo wszystko granie jako Joker potrafi zapewnić całkiem sporo frajdy i na pewno jeszcze do tej bijatyki wrócę aczkolwiek nie ma szans na większe zaangażowanie - wolę jednak Mortal Kombat (pomijając, że cierpi na podobne wady).

Muzyka w grach i bijatykach jest dla mnie bardzo istotnym i ważnym aspektem. W przypadku Injustice 2 miałbym problem z wyborem kilku ulubionych kawałków, bo... żadnego nie pamiętam. Dobra - przyznaję się, że utwór z areny Joker's Playground bardzo mi się podoba.

To już efekt tego, że uwielbiam zwichnięte wyobrażenia klaunów, cyrków czy parków rozrywki. Tak samo jak wszelkich szaleńców i psychopatów. Dlatego największą sympatią z komiksów DC darzę Jokera, Harley i Lobo.  Nic więc dziwnego, że moją główną postacią w Injustice 2 jest właśnie zatwardziały wróg Batmana.

To tyle ode mnie - chwalcie się tym, co kręci się w czytnikach Waszych konsol! U mnie cała uwaga poświęcona zostanie Guilty Gear i Tekkenowi ewentualnie wrócę do 3DSa i popchnę do przodu Ace Attorney: Phoenix Wright: Spirit of Justice.

Z okazji zbliżających się targów E3 możecie się również pochwalić wymarzonymi zapowiedziami. Mnie potwornie ucieszyłby powrót serii MediEvil - skoro panuje moda na ożywianie klasycznych marek, to ktoś mógłby stworzyć nowe przygody Sir Daniela Fortesque. Nie obraziłbym się również za jakąś nową bijatykę, czy zapowiedź Drakengard 4 (tak wiem, jest na to za wcześnie). Bardzo też liczę na nowe tytuły pod VR i Switcha, bo jeden z tych sprzętów pojawi się u mnie w tym roku. No i chciałbym kolejny rozdział historii Adama Jensena w nowym Deus Ex - cyberpunku nigdy za wiele! Z tych najbardziej prawdopodobnych - czekam na powrót Blazkowicza w kolejnym Wolfenstein. Zresztą - nawet jeśli nic nie zapowiedzą to mam aż nadto gier do ogrania i ciekawych zapowiedzi na horyzoncie. Elo Melo!

Skomentuj Komentarze (21 opinii)

duxdaro dodano: 10.06.2017, 16:46
Kończę polowanie :) Zostali Laurence, Mergo, Final Boss i Secret Boss :D
Do tego INSIDE. Genialny klimat, fajne zagadki. Polecam ;)
Rozważam też powrót do TESO. Co prawda na PC, ale chce dać jej znowu szansę. Może tym razem wsiąknę na dłużej niż 3 tygodnie ;)
Placek17 dodano: 10.06.2017, 17:17
Ja obecnie przeżywam kryzys gracza-alergika. Zamiast grać bądź czytać czy oglądać, muszę zmagać się z moim okiem, które muszę ciągle trzeć, bo okropnie łzawi. Mimo tego, coś tam ugrałem...

Trwa event.

Jestem bliski odblokowania nowej postaci. Trochę moich postaci jest już na 55. poziomie - Noel, Ragna, Tager, Makoto i Bang. Przeszedłem do końca również kolejny rozdział w trybie Story.

Do gry trafiło Porsche, a także nowy event. Mam również kolejne postępy w karierze.

Wyzwania online.

Nie daję rady w to grać w moim obecnym stanie. Jestem obecnie w Pałacu, gdzie potrzeba maksymalnego skupienia i długich minut grania, a moje łzawiące oko skutecznie mi wszystko niszczy. Ponadto Hama wciąż ssie. Zfuzjowałem sobie Archangela, ponieważ posiadał Hamę (typ ataku, na który podatne są dziwaczne koniopodobne cienie w trzecim pałacu), ale szansa na to, że trafi, jest tak nikła, że prędzej załatwiłbym ich normalnie. A to akurat chyba jedyna ich słabość, więc mam problem, kiedy muszę walczyć w centrum dowodzenia z czwórką. Dwa razy już mi się udało, ale zużywam za dużo SP. Co oznacza, że przeszedłbym za jednym razem tylko pierwsze piętro. Cóż, przynajmniej mam dwa nowe trofea. Za wzmocnienie Persony i odbicie zakładnika z rąk Cieni.

Zainstalowałem ten tytuł jeszcze raz i po raz kolejny wrzucałem mody. Mam już chociażby Nordschleife, niemiecką autostradę i jakiś fikcyjny tor w japońskim mieście. Dodaję również nowe samochody i je testuję komputerowo. Bo na klawiaturze grać się nie da, a nie chce mi się na razie wyciągać kierownicy.

To tyle. W przyszłym tygodniu będzie u mnie jeszcze mniej grania. Edytowano 1 raz. Ostatnio: 10.06.2017, 17:18
shaxy do Placek17 dodano: 10.06.2017, 18:40
Co do persony, w tej części wprowadzono nowe atakujące skille z light (kouha , kouga i itp) i curse (eiha,eiga) , więc lepiej się na nim skupić niż na zwyczajnym hama .
Nie wiem czy już możesz to kupić, ale lekarka sprzedaje akcesoria odnawiające sp, które w tej części to mus ;]
lorddan569 dodano: 10.06.2017, 22:12
Tekken 7-Oj pograłbym, no ale póki zbieram na ps4 to muszę się obejść smakiem
GG rev 2-Na pewno przy okazji kupna ps4 w drugiej połowie roku też się zaopatrzę, bo chciałbym bliżej poznać serię niż tylko od strony ost, które pamiętam na pamięć ze wszystkich części. Motyw Baiken jest moim drugim ulubionym z całej serii(pierwszy to Holy Orders Ky’a) i remix z reva jest równie zajebisty.
Injustice-nie jestem fanem komiksów, więc i tak nie dla mnie

Na początek moje ostatnie zakupy:


Korzystając z promocji na psnie kupiłem Hatoful Boyfriend. Byłem ciekaw co tak naprawdę jest ciekawego w grze otome z gołębiami. Po kolei przechodziłem kolejne ścieżki „zaliczając” kolejne ptaki, których ścieżki były dość krótkie bo trwały góra 20-30min. Gdzieś między wierszami czytałem historię świata i prawdziwy strzał w mordę przyszedł po odblokowaniu bbl route, który zamienia grę w bardzo lubiane przeze mnie murder mystery, które naprawdę mnie wciągnęło i niestety skończyło się zbyt szybko i czułem ogromny niedosyt. Chciałem więcej

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

. Ogółem uważam, że warto było gołębie poznać i w pełni rozumiem czym ludzie się zachwycili w tym tytule.

Od razu zabrałem się za Hatoful Boyfriend Holiday Star. Ogólnie ta część jest oderwana od jedynki i przedstawia 4 luźne historie. Pierwsza z nich opowiada o złodziejach świątecznych choinek przy której śmiechłem jak próbowali ukraść choinkę za pomocą czołgu. Drugi opowiada o pewnym ekscentrycznym ptaku a pozostałe dwa w jakimś tripowym śnie pełnym absurdu. Po ich skończeniu odblokowały się jeszcze krótkie epizody oraz randki z gołębiami, których potencjał niestety zaprzepaszczono. Były też rozmowy radiowe, które odpowiadały na pytania o bohaterów i świat. Żałuję że nie było nowej ścieżki na poziomie bbl z jedynki. Ogólnie bardziej uznaję holiday star za niezależny dodatek. Marzyłaby mi się kontynuacja bbl route, ale pewnie się nie doczekam.


Skończyłem też Hydrophobia Prophecy. Chciałbym od razu zacząć od narzekania ale chwilowo dam sobie na wstrzymanie. Jakiś olbrzymi statek zostaje przejęty przez terrorystów, którzy chcą go zatopić. Główna bohaterka, której imienia nie pamiętam (tak bardzo była charyzmatyczna) miała nieszczęście bycia technikiem na tym statku. Fabuła była naprawdę głupia i ciężko nawet ją nazwać pretekstem. Jak na strzelankę to jest to gra naprawdę słaba. Broni brakuje jakiejkolwiek mocy, feeling strzelania nie istnieje i w sumie nic tak naprawdę nie ratuje tej miernej gry. Jedyna rzecz, która jest chyba warta wspomnienia to całkiem niezła fizyka wody, ale potencjał, który to miało został kompletnie zmarnowany. Praktycznie na końcu gry zyskuje się moc, dzięki której można kontrolować wodę, ale ta podobnie jak strzelanie jest słaba i drewniana. Naprawdę nie wiem jakim cudem skończyłem tą miernotę, ale każdemu ją odradzam. Nawet jakby mi zapłacili, to nie chciałbym już w tego crapa nigdy więcej zagrać. Trzymać się z daleka.

Postanowiłem ostatnio, że wrócę do jakis gier na psp, bo sporo z nich nigdy nie skończyłem i padło na Valkyria Chronicles II. Nie chciało mi się zaczynać fabuły od nowa, to obejrzałem sobie cutscenki z poprzednich rozdziałów i zrobiłem parę misji treningowych, żeby sobie mechanikę odświeżyć. W końcu zacząłem misję, przez którą na kilka lat rzuciłem tytuł w kąt. Musiałem przetransportować vipa w transporterze do innej strefy. Niby brzmi łatwo, ale wcale takie nie było, bo pojawił się nowy typ wrogów, którzy moją broń podobnych do tych od Valkyrii i dość mocno uszkadzają apc. Na dodatek dość ciężko ich ubić nawet strzelając w nich z czołgowego działa! Skoro konwencjonalne metody mi nie wyszły, to zrobiłem drugą strategię. Totalny rush przed siebie i po paru próbach udało mi się tą misję zrobić. Kolejne misje fabularne i lojalnościowe od członków drużyny nie sprawiały mi problemów aż do czasu ostatniej misji w kwietniu-wyzwolenia miasteczka. Myślałem, że nie będzie tak źle i o Boże jak się pomyliłem. Zwykła piechota nie jest problemem. Jest nim za to ich dowódca. Menda nie dość, że ma tak wielki pasek akcji, że może dwie mapy przebiec to jeszcze potrafi w locie zmieniać klasy, przez co dosłownie masakruje moją drużynę. Sam ma też w cholerę hp i strasznie duży współczynnik uników przez co rzadko go idzie trafić. W trakcie kolejnych prób wpadłem na metodę jak bo pokonać. Potrzebowałbym okrążyć go czołgiem i kilkoma fencerami. Jeden go atakuje od tyły i tak do skutku. Tylko muszę najpierw zdobyć odpowiednio dużo wyróżnień, żeby awansować techników do szermierzy i to trochę niestety zajmie.


Pograłem też dalej w Final Fantasy 14. Zacząłem linię questów gdzie robię za kuriera przy okazji poznając historie życia odbiorców i nadawców. Potem zabrałem się za robienie relic weapon wydając na specjalny łuk z materiami 150k gil a resztę hajsów przepieprzyłem na pierścienie, naszyjniki i inne barachło żeby mój średni item lvl pozwalał mi na wszystkie dungeony pójść. I niestety tutaj pojawił się problem bo prawie nikogo nie mogłem do nich znaleźć nawet po godzinie czekania. Ostatecznie na dwa dungeony udało mi się znaleźć ekipę. Jeden 8 osobowy na chimerę oraz quest z kultowym Tonberry, gdzie poza walką z ich najmniejszą wersją drużynę ścigał czarny Tonberry, który poza tym, że bił mocno i boleśnie, to na dodatek był nieśmiertelny przez co trzeba było ciągle spieprzać przed nim przy okazji ściągając aggro ze wszystkich wrogów w dungu. Ledwo udało się dotrzeć do Tonberry Kinga, ale on już nie był problemem i szybko padł. Został mi jeszcze ponad tydzień do końca wsparcia na ps3, ale dużo raczej nie pogram bo sesja się zbliża i mmo raczej w nauce nie pomoże.


Niedługo po premierze zabrałem się za Nekoparę vol 3. Na tą odsłonę chyba czekałem najwięcej bo skupia się na Maple i Cinnamon, które z całej ferajny wydawały mi się najciekawsze. No i w sumie niejako tak było. Tak jak reszcie zależało na wygodnym życiu tak ta dwójka ma trochę ambitniejsze życiowe cele-zostać muzykami. Jednak nauka gry na instrumentach nie są ich największymi problemami, a są to niepewność i uprzedzenia ludzi, bo są tylko „domowymi zwierzakami” więc nic nie mogą sobą reprezentować. Poza tym rozwijanie ich relacji wypada najlepiej ze wszystkich części i chyba najbardziej w ich przypadku widać zmiany w charakterze na przestrzeni całej fabuły. Póki co uważam vol 3 za moją ulubioną część, chociaż może się to zmienić bo vol 4 jest już zapowiedziane a każda następna odsłona do tej pory była lepsza od poprzedniej więc mam nadzieję że tendencja się utrzyma i doczekam się kolejnej luźnej z przebłyskami powagi historii o cukierni La Soleil i pracujących w niej neko.


Kącik Czytelniczy
Skończyłem pierwszy tom Zerowej Marii i Pustego Pudełka. Kazuki Hoshino jest przeciętnym i niewyróżniającym się licealistą. Pewnego dnia do jego klasy dochodzi nowa uczennica, Aya Otanashi, która mówi mu, że go złamie. Kazuki na następny dzień…przeżywa poprzedni dzień od nowa. Każde powtórzenie różnie się kończy. A tych przeżył już kilkanaście tysięcy, ale przez większość czasu nie pamiętał tego, co zdarzyło się w poprzednich repetycjach i próbuje wszystko naprowadzić na właściwe tory. Przez większość czasu Aya próbuje go złamać, żeby oddał jej tajemnicze pudełko spełniające życzenia, ale Kazuki nie ma pojęcia jak to zrobić. Ogółem fabuła z repetycjami i próbami uwolnienia się z pętli przypomina mi trochę Higurashi, które uwielbiam, więc i Zerowa Maria mi się spodobała, chociaż czasami akcja miała takie twisty, że nie do końca je rozumiałem, ale pewnie wszystko zacznie wyjaśniać w dalszych tomach, które prędzej lub później kupię.


Kącik Muzyczny!
Ostatnio wzięło mnie na inny metalowy biegun. Tym razem Alestorm grający piracki metal oraz Heavy/Power Metalowy Manowar.

https://www.youtu(...)ocJhnHw8


https://www.youtu(...)Q-63n77D


https://www.youtu(...)6M2BQRE9


https://www.youtu(...)pQWJJ_Vc
https://www.youtu(...)XQMjWPoc
https://www.youtu(...)ewcSaRho
https://www.youtu(...)NrVq41DE
https://www.youtu(...)wnTdcBLg
https://www.youtu(...)tjKJwHE4
https://www.youtu(...)KYHrcGhw
https://www.youtu(...)DncAFVt0

Tyle. Zbliża się sesja, więc na granie zbyt wiele czasu niestety mieć nie będę :/
Nerobianco dodano: 10.06.2017, 16:49
Wyszedł Tekken 7 i zaczęło się.

W zeszłym tygodniu pojechałem do Nadarzyna na Fighting Games Challenge. Największy turniej w bijatyki w Polsce. Graliśmy w Guilty Gear, Injustice 2, Tekken 7, MKX oraz Street Fighter V. Nagrody to gruba kasa, żałuję że nie było streamu bo tak zostaje mi tylko słowo pisane.

Wystartowałem tylko w Tekkena i Injustice 2. Oto wyniki.

W Injustice zająłem 6 miejsce. W drabince wygranych trafiłem na Frizena i rozegraliśmy mirror match życia. Przy stanie 1:1 wybraliśmy te same postaci w ... tych samych kostiumach. Niestety wpłynęło to na naszą walkę bo ... mieliśmy problemy z określeniem kim sterujemy. Przez to zdarzały się zupełnie niechciane inputy. W rezultacie przegrałem, ale było bardzo blisko. Obaj mieliśmy już końcówkę życia i niestety Frizen zgadł mój teleport i stosownie ukarał. W losers bracket przegrałem z powodu własnej głupoty. W czasie gdy trwał Wager, zamiast postawić cały pasek to postawiłem NIC i otrzymałem 50% obrażeń które zadałem sam sobie. Ale ze mnie kretyn. W rezultacie 6 miejsce.

Tekken 7 to zupełnie inna historia. Bardziej napalałem się na Injustice 2 biorąc pod uwagę jak długą przerwę miałem w Tekkenie. Ale jednak Bóg zstąpił z nieba wskazał mi paluszkiem jaką postacią powinienem się zainteresować. Wskazał mi Lorda Akumę. Miałem jeden dzień na przygotowanie, zrobiłem tyle ile mogłem no i pojechałem do Nadarzyna. W kieszeni miałem jeszcze ogrywaną na WGW Katarinę. W Nadarzynie spotkałem Kaczmara który również startował w Tekkenie.
Wyszedłem na drugim miejscu swojej grupy przegrywając jedynie z Caradolphem i jego Dragunovem. Między grupami a drabinką w Tekkenie rozegrałem swoje gry w Injustice 2. Po powrocie do Tekkena spotkała mnie niemiła sytuacja, którą udało się wyprostować i mogłem wrócić do gry. W drabince szło mi bardzo dobrze, kolejny raz, będąc już w top 8, trafiłem na Frizena. Adrian zna mnie bardzo dobrze i wie że Steve to moja słaba strona, wybrał więc Boxera i spuścił mi łomot 3:1 zrzucając mnie do losers bracket. Tam rozegrałem mecz życia. Trafiłem na Nevana, najlepszego operatora Niny w Polsce. Wygrałem z nim 3 do 2. Walka była bardzo osobista i przepełniona emocjami, zostałem wygwizdany przez widownię z powodu Akumy oraz tego iż za każdym razem gdy miałem okazję zrobić Raging Demon to robiłem go bez namysłu. Skuteczność trafienia 100%. Z Niną wygrałem 2 do 0 ale wtedy Nevan zmienił na Katarinę i zaczął grać bardzo losowo, stosując mnóstwo podcięć Katariny. W taki sposób wyrównał 2 do 2 ale w ostatniej walce jego podcięcia były już bardzo przewidywalne. Ostatnią rundę zakończyłem oczywiście robiąc Raging Demon. Żałuję że nie było streamu, chciałbym zobaczyć to ponownie. Byłem już w top 5 i następną walkę stoczyłem z Wikim - operatorem Pandy. Z nim przegrałem kończąc na PIĄTYM a nie na CZWARTYM miejscu jak oryginalnie podano. Przegrałem z powodu niewiedzy, ale to nic. Pierwsza piątka w kraju brzmi całkiem dobrze :) No i jeszcze przy pomocy postaci którą grałem jeden dzień.

Dzisiaj mam kolejny turniej, tym razem lokalny. Jeszcze nie wiem kim zagram. Wrzuciłem kilka godzin w Akumę, Kazumi oraz Katarinę. Zobaczymy, może wygra biust a może gust :)

Tekken 7 to dobra gra, nie mogę uwierzyć że już mam ją w domu.


PS. Reaktywowałem kanał na Tubie. Treść ta sama, tylko wykonanie lepsze.
https://www.youtu(...)eqDqfVch Edytowano 1 raz. Ostatnio: 10.06.2017, 16:52
Laughter-XIII do Nerobianco dodano: 10.06.2017, 17:59
Nie graj Kazumi! Podczas mirror matchy stresuję się podwójnie!
Nerobianco do Laughter-XIII dodano: 10.06.2017, 18:11
Ja jeszcze nie wiem kim grać :(
Jak w TTT2 nie miałem postaci to tutaj mam aż za dużo. Chciałbym trochę Katariną, ale dużo osób nią gra. Chciałbym trochę Kazumi ale czuję jakbym ciągle robił to samo. Chciałbym trochę Akumą, ale to zbyt śmieszne. Chyba zostaje mi tylko Kazuya.
Laughter-XIII do Nerobianco dodano: 10.06.2017, 18:16
Ja jak urozmaicę grę Yoshim i Kazumi będę próbował robić podejście Do Heńka i Bryana. Też mam problem, że zbyt dużo postaci kradnie moją uwagę. Akumą na pewno pogram w przyszłości, a i ostatnio ciągnie mnie do Master Raven...
Nerobianco do Laughter-XIII dodano: 10.06.2017, 18:25
Raven odkąd ma biust stał się numerem 1 na mojej liście "do zrobienia" :>
shaxy do Laughter-XIII dodano: 10.06.2017, 18:26
Lucky Chloe panowie, nigdy nie ma problemu z mirror matchem :D, a całkiem przyjemnie się gra
Laughter-XIII do shaxy dodano: 10.06.2017, 22:19
Ja... kompletnie zapomniałem, że ktoś taki jak ona istnieje w tej grze xD
shaxy do Laughter-XIII dodano: 10.06.2017, 22:29
I właśnie o to chodzi, przeciwnika z zaskoczenia trzeba brać :D . Ludzie się spodziewają bryana, heńka albo jin'a a tu bum... Lucky Chloe podcinająca kostki cały czas :D
kaczmar456 do Nerobianco dodano: 11.06.2017, 07:45
No mój start w Nadarzynie aż tak spektakularny nie był - zabrakło jednej wygranej do wyjścia z grupy, ale jak na brak jakiegokolwiek ogrania z siódmym Tekkenem to moi przeciwnicy tak łatwo ze mną nie mieli, więc tanio skóry nie sprzedałem. Vince i Xiaoyu, na którą zabrakło pomysłu i Tokis z Lawem, który o dziwo nie stosował ataków na low a w głównej mierze karał mnie za moje błędy. Fun fact z Vincem pograłem jeszcze na GGE z dobrą godzinę i po ograniu zaczęło już mi wychodzić. Co z tego, że już dawno po ptakach, najważniejsza jest satysfakcja z bycia chociaż odrobinę lepszym.

Miło było Cię Nero spotkać i gratuluję wyniku. Ja z GGE wyjeżdżałem zadowolony - bardzo mnie zaczęło cieszyć że już jakieś małe grono ze sceny zaczęło mnie kojarzyć, to jest miłe w sumie ;). Wynik nieważny, następnym razem będzie lepiej.
IC dodano: 11.06.2017, 10:08
W ten weekend to przede wszystkim Metal Gear Solid 3 , które prawie po raz raz pierwszy ukończyłem. Ruszyłem delikatnie Puppeterka , skończyłem w nim pierwszą scenę. Na więcej przyjdzie czas jak uwinę się z MGS3. Pogram jeszcze w multi ME Andromedy o ile Bioware nie postanowi znowu wykopac mnie z online i ruszę Jokerem jakieś wieże w Injustice2.
kaczmar456 dodano: 11.06.2017, 15:07


Ostatnio mój wolny czas skrada Tekken 7 i o matko, jaka ta gra jest dobra :D. To jest ten fajter na którego czekałem trzy lata i go w końcu dostałem.

Fabuła mnie lekko zawiodła, poza końcówką praktycznie nic mi się nie podobało w Mishima Saga, ale gameplayowo T7 nadrabia to wszystko z nawiązką. Gdy w końcu działają rankedy, to teraz można cisnąć w tą grę i wspinać się coraz wyżej i poprawiać z czasem swój skill. Zauważyłem też, że jak przegrywam to nie łapię Rage'a jak to dość często w SFV miało miejsce - Tekken 7 jest tak świetny, że nawet nie mógłbym się na tą grę wkurzać.

I ode mnie to chyba tyle. Nic specjalnego się u mnie nie dzieje w sumie poza naparzaniem w Tekkena :D.
KraZislaw dodano: 12.06.2017, 08:51
YOSHI!

Z racji dobrej pogody czasu na granie jakoś tak mniej. W tym tygodniu "grałem" tylko "darmówki":
Killing FLoor 2 - pograłem kilka rund... i wywaliłem to barachło z dysku. Może trochę zbyt ostro oceniam ten tytuł, ale jakoś nie dał rady mnie do siebie przekonać. Po 1sze, jakoś gameplay mi nie leży, brakuje mi jakiejkolwiek dynamiki w tej grze...ogólnie feeling dziki i dziwny. Po 2gie "klasa" sharpshootera to jakaś pomyłka. Wychodzę z założenia, że jeśli gra oferuje "snajpera" to nim gram...problem w tym, że w kf2 się to nie sprawdza, nie można wypracować odpowiedniego dystansu nad wrogami, a i operowanie winchesterem jest jakieś niedowalone... sam bym tą broń szybciej przeładował niż postać z gry...

Warthunder - po kontakcie z crossoutem stwierdziłem że wracam w glorii i chwale na pola bitew Warthundera... narazie słabo mi to idzie bo jedyne co zrobiłem to przejrzałem 2-3h filmików instruktarzowych ludzi ogarniających granie bitew symulatorowych na padzie :) Już w tym tygodniu planuję: https(...)_3sBZEm0 - wraz z rejestrowaniem moich poczynań :) będzie śmiesznie ale i satysfakcjonująco jeśli w końcu uda mi się wystartować i wylądować bez rozpieprzania samolotu :)

Warframe - tutaj spędziłem najwięcej czasu w tym tygodniu. Miałem taką niemoc i niechęć grać w tytuły, które mam teraz na tapecie - DS2 i pCars - że za każdym razem po odpaleniu konsoli, włączałem Warframe. Kilka misji zawsze kończyło się dłuższym posiedzeniem, skwitowanym wczorajszym 4-5h graniem. Ostre farmienie i próby dropu wymaganych rzeczy spełnione zostały w około 60% więc jestem zadowolony.

z planów na ten tydzień - przysiąść do pcars i ds2 jak pogoda i siły pozwolą :P jest też jeszcze WT i WF :)
Faroszek dodano: 12.06.2017, 10:10
Nowy Tekken wydaje mi się bardzo kuszącą propozycją, oglądając gameplaye gra wydaje się być o wiele płynniejsza, niż MK X, którego ogrywam od czasu do czasu, stoczyłem nawet kilka pojedynków w sieci. Nie wiem jak widzą to gracze o wiele bardziej zaawansowani ode mnie, ale wydaje mi się, że Mortal jest delikatnie popsuty. Ostatni mecz online stoczyłem jako Kitana przeciwko Scorpionowi, który zapędził mnie do rogu i przez cały pojedynek spamował jednym ruchem, który nie dawał mojej bohaterce nawet czasu żeby wstać. Podczas pierwszej rundy nie wyprowadziłem nawet jednego ciosu, w drugiej poszło mi trochę lepiej, ale skończyło się tak samo - kiedy tylko przeciwnik odzyskał inicjatywę, znów posłał mnie do rogu i zaspamował jednym ruchem. Byłem zły, koleś nie wykonał przez całą grę żadnego innego ciosu.

Nadal gram w Automatę, jestem grą autentycznie oczarowany. Zakończenie questa, który polegał na szukaniu kwiatuszków dla Emila zwalił mnie z nóg, tak samo jak badanie reliktów na pustyni - wspaniałe odniesienia do poprzedniczki. Łapię się na tym, że zadania poboczne bardziej mnie interesują niż główny wątek, który dopiero zaczyna się rozpędzać (zakończenie A za mną). Śnieżna kula emocji już się toczy i zaczyna powoli się powiększać, znając życie, urośnie do takiego rozmiaru, że uderzające we mnie rozpadnę się na kawałki.
Filozoficzne rozważania nad egzystencją, nieco wolniejsze tempo, świetne wypowiedzi niektórych bohaterów- ta gra trafia dokładnie w moje gusta. No i pody są świetne!
Edytowano 1 raz. Ostatnio: 12.06.2017, 10:11
ponczos_22 dodano: 13.06.2017, 11:42
Wstyd mi przyznać, ale staję się każualem z dnia na dzień! Coraz częściej gram tylko po kilkanaście minut, zazwyczaj w gry karciane (Shadowverse), bo zazwyczaj jestem poza domem albo jestem zabiegany z różnymi pierdółkowatymi zadaniami, które mnie wytrącają z uwagi. A czas leci i jak miałem 5 razy skończyć Automatę i oddać kumplowi, tak do dzisiaj udało mi się tylko raz skończyć grę. lol. Inną sprawą jest granie, bo jak gram to zazwyczaj robię to na serio i nikt nie może mi przeszkadzać. Cóż może w wakacje skończę Automatę (Tak przynajmniej mam już 60 h w Shadowverse).
A co do bijatyk, to cóż... nigdy mi w nich nie wychodziło i w co bym nie grał to i tak mi nie idzie -SF IV, Blazblue na ps vitę, chyba tego tekkena online czy coś i chyba jeszcze 2 gry ale nie pamiętam. Hey Lau, nie wiesz z jaką bijatyką powiiem zacząć? Bo tak w sumie to mnie dobija nasza laska z wydziału; śmieje się że grać w mordoklepki nie potrafimy, a powinniśmy czy coś.
No i zostają jeszcze light novele, mangi i anime. No tutaj jest lepiej, ostatnio kupiłem tomiki TG (10-12), NGNL 1, 12 tomik SAO i chyba coś jeszcze. Będzie czytania nie ma co. Gorzej jest z anime, bo mi padł mój staruszek, 10-letni laptop na którym miałem chyba z 120 GB anime i różnych innych rzeczy. A jako, że mój podstawowy laptop jest do nauki i korzystania z neta, nie będę z niego ściągać animce i inne piraty. No ale po sesji, spróbuję nadrobić wszystkie rzeczy, które mi umknęły. Po sesji.
Laughter-XIII do ponczos_22 dodano: 15.06.2017, 13:38
Cóż wydaje mi się, że Tekken nadaje się świetnie jako bijatyka dla początkujących. Bardzo łatwo łączyć poszczególne ciosy. Trzeba tylko chcieć trochę posiedzieć w trybie practice i zrozumieć mechanizm juggle'i. Potem stopniowo uczyć się wprowadzać to w praktyce i uczyć gry defensywnej, karania przeciwników. BlazBlue i Guilty Gear posiadają łatwiejsze sterowanie Stylish, ale wówczas trudno nazwać to grą.

Mortale, Injustice - też są bardzo dobre jako bijatyki dla graczy niedzielnych. Poszczególne ataki i kombinacje są niezwykle proste i do zwykłej gry sprawdzają się idealnie.
ponczos_22 do Laughter-XIII dodano: 17.06.2017, 17:31
Dzieńks. Na razie to chyba wrócę do Blazblue na PS vicie i spróbuję się wkręcić. Może na wakacje sobie sprawię Tekkena 7, ale zobaczę bo mam jeszcze kilka gier do ogrania. Zastanawiałem się nad zakupem Guilty Gear na PS4, ale jako n00b nie wiem za którą się zabrać (nie teraz, ale kiedyś jako dobry początek).
Mortala to grałem, ale na PS vicie i to nawet sporo, ale sejwy nie były skopiowane i przestałem grać.
PS. No faktycznie, tryb stylish robi z Blazblue prostszą gierkę (tak jak to było w DMC4).
Laughter-XIII do ponczos_22 dodano: 17.06.2017, 18:01
jak chcesz Guilty Gear to bierz Revelator (można dorwać za około 60 zł) + cyfrową aktualizację do Rev 2 za 71 zł - masz recenzję na stronie.

Fabułę z Xrd obejrzyj na youtube (w grze to i jest tylko długi film). Wprowadzi Cię ona do Revelatora. Nie opłaca się brać pierwszej odsłony, bo różnica polega głównie na zawartości.

Komentarze (21 opinii) Skomentuj