"Tekken stworzył PlayStation" – to stwierdzenie wbrew pozorom nie jest aż tak na wyrost, jak mogłoby się wydawać. Niedługo Tekken 7 pojawi się na PlayStation 4 i rozpocznie nowy rozdział serii. Jest to świetna okazja, aby cofnąć się w czasie i sprawdzić, jak bardzo Żelazna Pięść odcisnęła swe piętno na całej branży.

Bijatyki to gatunek, który istniał i towarzyszył graczom niemal od początku branży konsolowej, ale dopiero w 1987 roku, za sprawą pierwszej odsłony serii Street Fighter, został on w pełni ukształtowany i zaczął posiadać ustalone ramy definiujące tę kategorię gier. Mieliśmy więc dwuwymiarową rozgrywkę, gdzie naprzeciw siebie stawało dwóch zawodników, a jedynym celem było zbicie paska energii rywala do zera, wygrywając tym samym pojedynek. Dzieło Capcomu z miejsca stało się legendarne i zdobyło ogromną popularność głównie dzięki niespotykanej dotąd dynamice i głębi systemu walki. To właśnie dzięki Street Fighterowi w kolejnych latach dostaliśmy istny wysyp dwuwymiarowych bijatyk takich jak: Fatal Fury, The King of Fighters, Mortal Kombat czy Samurai Showdown. Chociaż na swój sposób podobne, każda próbowała wyróżnić się za sprawą dynamiki, specjalnych ataków bądź klimatu. W przypadku niektórych gier zawodnicy korzystali z broni białej lub pełnili rolę dzikich zwierząt (Primal Rage). Inne starały się wyróżnić kontrowersją i brutalnością. Skutek był różny i pomimo różnic w poszczególnych grach, trudno byłoby wskazać tytuł rewolucyjny na miarę pierwszego Street Fightera.

Wiele z tych gier stało się kamieniami milowymi i do dzisiaj są na ustach graczy. Dwuwymiarowe sprite'y miały się dobrze, ale ludzie chcieli więcej. Lata 90. to rozkwit grafiki 3D, więc wyczekiwana rewolucja nastała za sprawą wielokątów i zapoczątkowało ją Virtua Fighter od firmy SEGA. Trójwymiarowa grafika całkowicie odmieniła postrzeganie bijatyk. Kamera została uwolniona i stała się dynamiczna, robiąc odpowiednie zbliżenia lub oddalając w wymaganych sytuacjach. Ale nie tylko grafika uległa zmianie. Trójwymiar nadał bijatykom i ich rozgrywce dosłownej głębi, umożliwiając w większym stopniu przemieszczanie się po arenach. Stworzyło to nowe sposoby omijania ciosów i rozwinęło zacięcie taktyczne. Również i na tym polu eksperymentowano. Powstało Soul Blade (na automatach i w Japonii jako Soul Edge) oraz Battle Arena Toshinden. Oba tytuły cechowały się możliwością wyprowadzania ciosów bronią białą. Bohaterowie byli uzbrojeni w miecze i bronie obuchowe. W przypadku Battle Arena Toshinden mocno postawiono na uniki i gracz mógł poruszać postacią we wszystkich osiach, korzystając dobrowolnie z zalet trzech wymiarów do unikania obrażeń - to właśnie ten tytuł uznany jest za pierwszą w pełni trójwymiarową bijatykę. Największy sukces odniósł jednak Tekken, który w kwestii popularności do dzisiaj nie ma sobie równych w kategorii klasycznych bijatyk 3D.

Wszystko rozpoczęło się w 1994 roku. Właśnie wtedy w okresie letnim na japońskich automatach arcade wylądowało Tekken. Gra działała na technologii Namco System 11 - były to specjalne automaty opracowane na bazie architektury pierwszego PlayStation, a główna różnica sprowadzała się do odmiennych nośników danych. Dzięki temu tytuły hulające na silniku Namco mogły szybko i bez przeszkód zostać przeportowane na pierwszą domową konsolę Sony. Warto tutaj wspomnieć o tym, że technologia była słabsza od konkurencyjnych automatów Sega Model 2, na których działało Virtua Fighter 2. Namco nie chciało bezpośrednio konkurować z Segą i zdecydowało się na wykorzystanie pierwszego PlayStation ze względu na niższe koszty. Firma ograniczyła się również do umiejscowienia swoich automatów z grami w mniejszych lokalach arcade.

Tekken był jedną z pierwszych bijatyk 3D, która mocno wzorowała się na prekursorze całego gatunku - Virtua Fighter. Przez lata seria wyrobiła jednak własną tożsamość i podążyła osobną ścieżką, zyskując ogromną popularność na całym świecie. Tekken pojawił się na PlayStation rok po debiucie arcade’owej wersji i niedługo po premierze samej konsoli w Europie. Pozycja odcisnęła wielki ślad na całej branży i była jednym z głównych powodów wczesnego sukcesu PlayStation. Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby nie bijatyka Namco, to historia Sony mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Tytuł był pierwszym system selerem i przyciągnął ludzi do sprzętu, tworząc szybko dużą bazę użytkowników. To z kolei przykuło uwagę innych twórców gier i napędzało ogromnie sprzedaż firmie Sony, które stawiało swe pierwsze kroki na rynku konsol. Produkcja z miejsca zyskała uwielbienie, stając się obiektem kultu i fenomenem na skalę światową. Tekken trafiło do Księgi rekordów Guinessa, gdzie dorobiło się prestiżowego osiągnięcia "Pierwszej gry, która przekroczyła milion sprzedanych egzemplarzy na PlayStation". Fanom spodobali się różnorodni wojownicy, których style i ataki były inspirowane faktycznie istniejącymi sztukami walk, co przyciągało ludzi do wypróbowania gry.

W czym jeszcze można dopatrywać się popularności i fenomenu Tekkena? W systemie walki, rzecz jasna, czyli najważniejszym fundamencie każdej bijatyki. Twórcy opracowali niezwykle prosty i intuicyjny schemat sterowania, który stał się wizytówką całej serii. Każda z czterech kończyn zawodnika była przypisana pod jeden z przycisków geometrycznych znajdujących się na padzie. Lewa i prawa pięść były podpięte do kwadratu i trójkąta, a krzyżyk i kółko odpowiadały za wyprowadzanie ciosów lewą i prawą nogą. Dzięki temu rozwiązaniu nawet osoba nieobeznana z bijatykami szybko pojmowała zasady i czuła, że z łatwością panuje nad sterowaną postacią. Trójwymiar pozwolił twórcom stworzyć efektowne ujęcia kamery, które zmieniały położenie podczas wyprowadzania rzutów, prezentując akcję z bliższej perspektywy. Wysokie, nienaturalne skoki stanowiły główne narzędzie do gry defensywnej i wykonywania uników, ale większość rozgrywki odbywała się nadal w dwóch wymiarach. Areny były otwarte i pozbawione jakichkolwiek ograniczeń. Obracające się tło symulowało efekt 3D i sprawiało wrażenie, że postacie poruszają się po okręgu.

Tekken to jedna z najpopularniejszych serii bijatyk na świecie i jedna z najbardziej dochodowych marek w portfolio Namco Bandai. Na początku 2015 roku przekroczyła ona próg 44 milionów sprzedanych egzemplarzy, co stanowi absolutną czołówkę gatunku. Największy sukces finansowy w serii osiągnęło Tekken 3, który może się poszczycić wynikiem przekraczającym aż 8,3 milionów sztuk. Pod względem sprzedaży daje mu to drugie miejsce w całej historii wszystkich bijatyk (wyżej znajduje się tylko Super Smash Bros. Brawl). Warto odnotować, że seria jest szalenie popularna na Zachodzie i aż 95% sprzedaży pochodzi spoza Japonii. W samej Europie seria rozeszła się w ponad 20 mln pudełek. Premiera Tekken 7 na pewno poprawi sukces serii i dołoży do wyniku kolejne miliony.

Historia Tekkena opowiadała o globalnym turnieju sponsorowanym przez organizację Mishima Zaibatsu. Celem inicjatywy było pokonanie w walce głowy organizacji, Heihachiego Mishimy, a zwycięzca miał zostać obdarowany legendarnym tytułem Króla Żelaznej Pięści oraz ogromną pulą pieniędzy. W finałowych etapach udział wzięło ośmiu uczestników, którymi mógł walczyć gracz. Wersja konsolowa została rozbudowana o dziesięć dodatkowych postaci, pełniących na automatach rolę sub-bossów. To właśnie w tej odsłonie zadebiutowali ikoniczni wojownicy kojarzeni z serią i obecni w każdej kolejnej części cyklu: King, Yoshimitsu, Heihachi Mishima, Paul Phoenix, Nina Williams czy nawet niedźwiedź Kuma. Każdy z zawodników posiadał własną motywację. Jedni zgłosili swój udział dla pieniędzy, inni z pobudek osobistych jak żądza zemsty. Każdy z ósemki oryginalnych wojowników posiadał własne filmowe zakończenie CGI przedstawiające rezultat po jego wygranej. W prawdziwym i kanonicznym finale pierwszego turnieju zwycięstwo odniósł Kazuya Mishima – syn Heihachiego, który przed laty został zrzucony przez swojego ojca ze szczytu klifu. Pozostawiony na pewną śmierć młodzieniec cudem uniknął ostrza kostuchy. Był to kolejny etap eskalacji wewnętrznego konfliktu rodziny Mishima, który stał się motywem napędowym dla fabuły całej serii.

Namco kuło żelazo póki gorące i na kontynuację spektakularnego sukcesu Tekkena nie musieliśmy długo czekać. Już w sierpniu 1995 roku na tych samych automatach arcade zadebiutował Tekken 2, a rok później otrzymali go posiadacze PlayStation. Tytuł zdobył opinię kontynuacji idealnej. Znacząco rozwinął system walki o funkcje parowania i przechwytywania ciosów. Niektóre postacie zyskały możliwość wykonywania łączonych chwytów lub wyprowadzania specjalnych rzutów na przeciwnikach stojących tyłem. Trzej powracający zawodnicy – Yoshimitsu, Kazuya i Heihachi – dostali możliwość stosowania side-stepów, czyli przejścia w głąb planszy pozwalającego unikać ataków przeciwnika. Wspomniany mechanizm stanie się w przyszłości jednym z kluczowych fragmentów całego systemu walki i nieodzownym elementem bijatyk z rozgrywką w pełnym 3D.

Ale kontynuacja nie tylko rozbudowała znacząco system walki, nadając mu zdecydowanie większej głębi i dodając nowe opcje taktyczne. Studio ulepszyło też nieco grafikę, dodało nowe utwory i przygotowało kolejne areny, na których toczono pojedynki. Twórcy rozszerzyli zauważalnie pulę zawodników. Tekken 2 w chwili uruchomienia dawało dostęp do dziesięciu postaci i pozwalało na odblokowanie dodatkowych piętnastu uczestników drugiej edycji Turnieju Króla Żelaznej Pięści. Poza powrotem szesnastu znanych bohaterów pierwszego Tekkena, fani mogli liczyć na zupełnie nowych przedstawicieli znanych stylów walki. Tekken 2 doczekało się w ten sposób Baek Doo Sana, reprezentanta Taekwondo, oraz Bruce’a Irvina, czyli kickboksera walczącego stylem muay thai. To właśnie w tej odsłonie zadebiutował też znany policjant z Hong Kongu o imieniu Lei Wulong, który podczas pojedynków korzystał z chińskiego stylu Pięciu Zwierząt. Każda z postaci składała się z około ośmiuset polygonów, a wymodelowanie jednego zawodnika trwało od trzech dni do jednego tygodnia. Postać kangura Rogera była tworzona w wolnych chwilach przez jednego z pracowników i pierwotnie nie miała znaleźć się w grze. Dopiero gdy jego twórca pokazał go znajomym z firmy, pracownicy studia postanowili dodać go do produkcji.

Na potrzeby konsolowej wersji Tekkena 2 twórcy opracowali wiele dodatkowych trybów rozgrywki. Gra była wypełniona w niespotykany sposób zawartością i wprowadziła do serii tryby, bez których fani nie wyobrażali sobie kolejnych części. Poza klasyczną drabinką przeciwników, gracze mogli liczyć na cztery dodatkowe warianty zabawy. Studio przygotowało tryb Survival, będący po prostu przetrwaniem, gdzie trzeba było mierzyć się z serią przeciwników, dopóki nie odniosło się porażki. Wprowadzono także Time Attack, gdzie zatwardziali weterani mogli ustanawiać coraz lepsze czasy przejścia gry. Doszło miejsce do trenowania w postaci trybu Practice, bez którego trudno obecnie wyobrazić sobie jakąkolwiek bijatykę. Fani kanapowego grania dostali też możliwość toczenia drużynowych walk w Team Battle.

Chociaż fabuła Tekkena skupia się w głównej mierze na rodzinie Mishima, to twórcy przygotowali równie ciekawe historie dla innych bohaterów. Jedna z tych bardziej rozbudowanych dotyczy postaci ikonicznego Kinga. Mało kto wie, że potężny zapaśnik w masce jaguara wzorowany jest na faktycznie istniejącym człowieku. Opracowując historię zawodnika, twórcy inspirowali się meksykańskim luchadorem o pseudonimie Fray Tormenta (prawdziwe imię to Sergio Gutierrez Benitez). Podobnie jak postać z gry, Fray był księdzem, który zakładał maskę i walczył na ringu, myśląc wyłącznie o sierotach. King z tego samego powodu uczestniczy w pierwszym turnieju Tekken i pragnie zdobyć pieniądze, aby przeznaczyć je na prowadzony przez siebie sierociniec. Wojownik po porażce z rywalem (Armor Kingiem) nie może się pogodzić, że zawiódł dzieci i popada w alkoholizm. Rok po porażce zostaje odnaleziony przez swojego rywala, który pomaga mu stanąć na nogi i namawia do wzięcia udziału w drugiej edycji turnieju. Ostatecznie King zostaje zamordowany podczas wydarzeń poprzedzających historię Tekkena 3. Sierota będąca jego wychowankiem nie może się z tym pogodzić. Następca Kinga zakłada maskę jaguara, przejmując tożsamość zmarłego wojownika, i zaczyna trening pod bacznym okiem Armor Kinga.

Nie zapomniano o fabule. Wydarzenia przedstawione w Tekkenie 2 działy się dwa lata od zakończenia pierwszej edycji turnieju o tytuł Króla Żelaznej Pięści. Po pokonaniu swojego ojca, Kazuya Mishima objął władzę nad organizacją Mishima Zaibatsu. Pod nowym przewodnictwem syndykat zyskał jeszcze gorszą sławę i brał udział w wielu nielegalnych akcjach, jak porwania, wymuszenia, przemyt oraz wykorzystywanie zagrożonych wyginięciem gatunków zwierząt do niehumanitarnych eksperymentów. Wszystko to sprawiło, że poczynaniami Mishima Zaibatsu zainteresowała się policja i japońska organizacja ekologiczna. Wysłano specjalną agentkę Jun Kazamę, aby pojmała nową głowę przestępczej organizacji. Podczas spotkania między Jun a Kazuyą zatliło się uczucie i rozkwitł romans. Kobieta zaszła w ciążę. Za sprawą swoich nadnaturalnych zdolność wykryła w duszy Kazuyi demona, którego pragnęła przegnać. W międzyczasie Kazuya dowiedział się o przeżyciu Heihachiego. Z tego powodu zorganizował drugą edycję Turnieju Króla Żelaznej Pięści, gdzie pieniężna pula nagrody wyniosła astronomiczną kwotę tryliona dolarów. Wszystko to w celu zwabienia swojego ojca i dokończenia zemsty. Podczas kulminacyjnego momentu Kazuya przegrał z powodu wewnętrznego konfliktu między demonem w jego duszy a dobrą stroną odkrytą dzięki miłość Jun. Heihachi wygrał pojedynek, odzyskał władzę nad Mishima Zaibatsu i zrzucił syna do wnętrza wulkanu, po czym uciekł helikopterem, oglądając erupcję z oddali.

Tekken 2 zyskało ogromne uznanie krytyków. Wielu nazywało ten tytuł najlepszą bijatyką, jaką kiedykolwiek stworzono. Pozycja często pojawiała się we wszelkich rankingach wymieniających najlepsze produkcje dostępne na PlayStation. Serwisy rozpływały się nad grą, pisząc o niej w samych superlatywach, i jednogłośnie okrzyknęły drugą odsłonę za pozycję lepszą, większą i bardziej przełomową niż poprzedniczka. Fani również pokochali drugą edycję Tekkena i dla niektórych po dziś jest to najlepsza odsłona serii. Studio nie spoczęło jednak na laurach i komercyjny sukces przekuło w kolejną część, a po jej premierze nic już nie było takie samo.

Premiera trzeciej odsłony Tekkena była istnym trzęsieniem ziemi i wydarzeniem, które na zawsze odmieniło postrzeganie bijatyk. Tekken 3 do dzisiaj przez wielu uznawane jest za szczytowe osiągnięcie serii. Tytuł może się pochwalić nie tylko opinią najlepszej bijatyki pierwszego PlayStation, ale i sławą jednej z najlepszych gier w historii branży z pozytywnymi ocenami na poziomie 96%. Tekken 3 zadebiutowało na automatach w marcu 1997 roku i działało na kolejnej wersji silnika graficznego – Namco System 12. Przełożyło się to na ogromny postęp graficzny względem poprzedników i niespotykaną dotąd jakość sfery audiowizualnej. Konsolowa edycja europejska pojawiła się rok później, 12 września. Z powodu mniejszej ilości pamięci oraz wolniejszemu taktowaniu procesora względem automatów, twórcy musieli pójść na pewne kompromisy. Studio zdecydowało się zmniejszyć rozdzielczość i zredukować ilość detali na arenach, zastępując niektóre elementy prostą bitmapą. Postacie składały się też z mniejszej liczby wielokątów niż w oryginalnej wersji z automatów arcade. Mimo wszystko, Tekken 3 w domowym wydaniu prezentował się i działał wyśmienicie, oferując grafikę wykraczającą daleko poza poziom konkurencji. Twórcy przybliżyli kamerę, zmieniając nieco perspektywę i zwiększając skalę pojedynków. Znacznie poprawiono jakość dźwięku i muzyki. Konsolowa wersja była wypchana po brzegi zawartością i oferowała wiele nowych utworów muzycznych. Dodatkowo pojawiły się rozbudowane tryby zabawy, nowi zawodnicy i renderowane sekwencje filmowe, będące pod względem jakości technicznej istną czołówką wszystkich gier z okresu pierwszego PlayStation.

Twórcy zdecydowali się na ryzykowne zagranie i zrezygnowali z wielu bohaterów. W trzeciej odsłonie powróciło tylko ośmiu zawodników znanych z dwóch poprzednich części serii. Zamiast tego, studio skupiło się na nowych postaciach i opracowało aż trzynastu debiutantów. Fani, po odblokowaniu wszystkich uczestników, mogli wybierać spośród puli dwudziestu jeden wojowników. W tej odsłonie po raz pierwszy pojawiła się Ling Xiaoyu, która dołączyła do turnieju w wieku zaledwie 16 lat, stając się jednocześnie najmłodszą uczestniczką walczącą o tytuł Króla Żelaznej Pięści. Tekken 3 wprowadziło też do serii takie ikony jak posługujący się potężnymi kopnięcia Hwoarang, korzystający ze stylu karate Jin Kazama, sadystyczny Bryan Fury czy Eddy Gordo walczący stylem capoeira. Gościnny występ zaliczył pocieszny dinozaur Gon z mangi o tym samym tytule. Co ciekawe, to właśnie przez problem z licencją na tę postać fani nie mogą liczyć na pojawienie się Tekkena 3 w usłudze PlayStation Classics.

Trzeci rozdział cyklu Tekken to także kolejne znaczne zmiany w systemie walki. Twórcy dodali możliwość wykonywania side-stepów każdą postacią, dzięki czemu poruszanie się po arenach nabrało kolejnego wymiaru i wprowadziło nowe opcje taktyczne omijania ciosów. Większy nacisk położono na wykonywanie efektownych juggle'i, czyli żonglowania przeciwnikiem w powietrzu za sprawą specjalnych kombinacji ataków. Ograniczono też wysokość skoków, aby były bardziej realistyczne. Nowa technologia pozwoliła na szybsze wstawanie z ziemi, co w połączeniu z innymi zmianami przełożyło się na znacznie większy dynamizm pojedynków i płynniejszą rozgrywkę. Tekken 3 było grą niezwykle satysfakcjonującą i wzbudzającą ogromne emocje, gdy naprzeciw siebie stawało dwóch doświadczonych graczy.

W trzeciej części serii powróciły wszystkie tryby znane z Tekkena 2. Twórcy opracowali do tego nowe moduły zabawy. Debiut zaliczyło np. Tekken Force, które z miejsca skradło sympatię milionów fanów. Była to minigra utrzymana w konwencji chodzonej bijatyki beat ’em up w stylu gier takich jak Double Dragon czy Final Fight. Tryb pozwalał na wybór zawodnika, którym następnie poruszaliśmy się po specjalnie przygotowanych lokacjach, walcząc z grupami przeciwników i mierząc się z silniejszymi bossami. Ukończenie cztery razy Tekken Force’a nagradzało gracza unikalną postacią Dr. Boskonovitcha. Drugą nowością była kolejna minigra o tytule Tekken Ball, czyli wariacja rozgrywki oparta o zasady siatkówki. Gracze walczyli za pomocą wielkiej piłki, próbując zadać nią obrażenia lub posłać ją na ziemię po stronie przeciwnika.

Twórcy jeszcze lepiej zarysowali tło fabularne i historię swojej gry. Po zakończeniu drugiego turnieju Kazuya został zrzucony do wnętrza wulkanu. Gdy jego ciało płonęło, przed ciężarną Jun Kazamą ukazał się demon duszy jej ukochanego. Diabeł chciał przejąć ciało nienarodzonego dziecka, ale Jun udało się go pokonać w desperackiej walce. Kobieta uciekła na wyspę Yakushima, gdzie postanowiła w samotności wychować swojego syna o imieniu Jin. W tym samym czasie Heihachi Mishima odzyskał władzę nad klanem Mishima Zaibatsu. Kierując się żądzą władzy i potęgi, Heihachi utworzył bojową grupę najemników o nazwie Tekken Force, za której pomocą planował wcielić w życie swój plan przejęcia władzy nad światem. Minęło 15 lat. Podczas prac wykopaliskowych przeprowadzanych przez grupę Tekken Force odkryto tajemniczą formę życia. Heihachi rozkazał ją pojmać, ale chwilę potem kontakt radiowy zanikł, a ostatnia wiadomość pełna strachu mówiła o Toshinie - bogu walki. Po przybyciu na miejsce katastrofy Heihachi odkrył stos ciał. Pogrążony w smutku wpadł na pomysł wykorzystania mocy obcej formy życia, aby użyć jej do spełnienia swych chorych ambicji.

Tekken może się poszczycić ogromną pulą bardzo różnorodnych zawodników, którzy na przestrzeni lat przewinęli się przez poszczególne odsłony serii. Wiele postaci nie opuściło jednak desek kreślarski. Tekken 3 miało otrzymać postać... łososia o imieniu Syake. Ryba nie posiadała żadnych ataków i potrafiła wydawać jedynie dźwięk pluskania. Pomysł porzucono, aby nie irytować graczy wydających prawdziwe pieniądze w salonach arcade. Rozważano też implementację zombie w sukni ślubnej. Gnijąca panna młoda miała być pierwszym wojownikiem zombie w historii bijatyk. Zrezygnowano z tego, ponieważ studio miało problem z opracowaniem stylu walki. Próbowano do tego wrócić w przypadku Tekkena 6 i zamordowanej siostry Miguela, ale pomysł również nie wypalił. Co ciekawe, w Tekkenie 3 był pewien rzadki błąd, który powodował, że wojownicy stawali plecami do przeciwnika, a ich model ulegał zniekształceniu– przypominało to wielką modliszkę. Studio zamierzało przerobić bug w pełnoprawnego wojownika-insekta, ale odpuszczono z powodu braku czasu.

W trakcie kilku tygodni od incydentu na wykopaliskach doszło do dziwnych zaginięć. Potężni wojownicy i mistrzowie sztuk walki z całego świata zaczęli znikać i nikt nie potrafił określić miejsca ich pobytu. Jun Kazama przeczuwała, że będzie następna, i czuła zbliżającą się ciemność czyhającą na jej życie. Kobieta wyjawiła 15-letniemu synowi jego pochodzenie, aby przygotować go na trudny dzień. Ostrzegła chłopca, że jeśli coś jej się stanie, to ma się natychmiast udać do swojego dziadka - Heihachiego Mishimy. Intuicja nie zawiodła Jun i pewnej nocy zjawił się u niej Toshin z wykopalisk. Jin próbował chronić matkę, ale podczas walki stracił przytomność. Gdy się obudził, był sam, a na jego ręku pojawiło się dziwne znamię. Pomimo desperackich poszukiwań, Jin musiał pogodzić się z tym, że jego matka została zamordowana z rąk boga walki. Chłopiec uhonorował ostatnią wolę matki i udał się do Heihachiego, który usłyszawszy historię młodzieńca, wpadł na kolejny pomysł, w jaki sposób zwabić pożądaną przez siebie istotę. Minęły kolejne cztery lata i w dniu 19. urodzin Jina ogłoszono trzecią edycję turnieju Tekken, której ukrytym celem było zwabienie tajemniczego Toshina znanego jako Ogre.

Tytuł został niesamowicie ciepło przyjęty przez krytyków, zbierając niemal same maksymalne noty od najróżniejszych magazynów i recenzentów. Fani również byli wniebowzięci i ogromny popyt na grę sprawił, że Tekken 3 sprzedał się ostatecznie prawie trzy razy lepiej niż druga odsłona serii. Wyniki sprzedaży biły rekordy i do dzisiaj trzecia odsłona cyklu jest jedną z najlepiej sprzedających się bijatyk świata. Studio w następnej kolejności wydało niekanoniczny spin-off serii skupiający na walkach 2vs2 o tytule Tekken Tag Tournament. Na opisanie tej i kolejnych części przyjdzie dopiero pora w kolejnych numerach wpisu, gdzie bliżej przyjrzymy się wszelkim odłamom głównej osi.

Trzecia odsłona Tekkena na całe lata wytoczyła nowe standardy, którym konkurencja nie była w stanie sprostać. Seria godnie i w wielkim stylu pożegnała się z pierwszym PlayStation. Gracze pragnący wziąć udział w kolejnej edycji Turnieju o Tytuł Króla Żelaznej Pięści musieli uzbroić się w cierpliwość i czekać na premierę nowej generacji konsoli. Dalszą historię serii opiszemy już w drugiej części tekstu, gdzie dokładnie przyjrzymy się temu, jak seria Tekken radziła sobie po przeskoczeniu na PlayStation 2. Do zobaczenia już niedługo!

Skomentuj Komentarze (32 opinie)

Max [77.254.***.***] dodano: 30.05.2017, 11:27
Pamietam jak w czerwcu 1996 roku bylem w sklepie z bratem i ogladalismy psxa :) cos pieknego..lecialy urywki z dema tekkena 1... pozniej nadszedl czas na tekkena 2 ktorego juz sie posiadalo w kolekcji bo zakup psxa nastapil 26.6.1996r. .. ach to bylo to, filmiki szok, klimat mega, muza mega, grywalnosc wypas, roznorodne postacie...gry japonskie to bylo to!... a jak wyszla czesc 3 tekkena to doslownie 10/10 ..pozniej juz nigdy zaden tekken nie byl taki, a szkoda, fajnie jakby kiedys pojawil sie remaster czesci trzeciej :) Ale w duzo lepszej grafie i fizyce niz tekken 7, to samo chcialbym z Ridge Racer Type 4 od Namco.
axeMaltesse dodano: 30.05.2017, 11:33
Swietny wpis Lau - czekam na kolejne czesci.

A capoeira to nie styl walki - to droga zycia :D!
Musiol do axeMaltesse dodano: 30.05.2017, 11:38
Tak jak tańczenie do hip hopu?
axeMaltesse do Musiol dodano: 30.05.2017, 11:45
Dokladnie!
Nerobianco dodano: 30.05.2017, 12:17
Obowiązkowy komentarz na temat tego, że Tekken skończył się na Tekken 3. Koledzy, piwko, Eddy i Law to były czasy. Wymiataliśmy na osiedlu.

A teraz tak poważnie. Dobra robota. Szacunek dla serii czuć w każdym zdaniu.
maya dodano: 30.05.2017, 12:49
Kawałek bardzo dobrego tekstu zarówno dla osób, które siedzą w "temacie growym" i są we wszystkimi nowinkami na bieżąco jak i typowych niedzielnych graczy. Chyba każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z konsolą Playstation słyszał o tej produkcji. Poza wywołaniem dobrych wspomnień z młodości (bądź dzieciństwa co poniektórych :P) tekst umożliwia prześledzenie ewolucji tej produkcji na przestrzeni lat oraz dowiedzenia się kilku ciekawych rzeczy dotyczących m. in. fabuły.
Faroszek dodano: 30.05.2017, 13:01
Cóż, pozostaje mi pozazdrościć starszym graczom, którzy mogli cieszyć się złożonością Tekkena w pełni :) Pamiętam czasy kiedy mama zostawiała mnie u wujka, z którym właśnie graliśmy w część drugą, potem trzecią. Zawsze brałem postać Kinga oraz Yoshimitsu, mimo, że tym drugim kompletnie nie potrafiłem grać, ale wyglądał kozacko, dlatego dałem się obijać wujkowi tą właśnie postacią, która zamiast walczyć siedziała na ziemi albo stawała na mieczu :D Byłem zbyt młody, leniwy i nieogarnięty, żeby zagłębiać się w meandry systemu walki, preferowałem wesołe mashowanie i typowe "i have no idea what I'm doing". Części 2 i 3 wspominam bardzo przyjemnie, wspaniałe czasy całodziennego, kanapowego grania. Dzięki za przypomnienie fajnych chwil.
Redemptor dodano: 30.05.2017, 13:08
. Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.05.2017, 13:09
Redemptor dodano: 30.05.2017, 13:46
Nie sposób się nie zgodzić. Chociaż T4 pamiętamy za ścianki i Jina w kapturze, któremu zabrano kontry na rzecz parowania nad czym mocno ubolewałem. Trzeba było grać tym gównem ze skrzydłami o ile dobrze pamiętam. Też uważam, że T5 był dobrym strzałem, chociaż też już mega odtwórczy. Posumowaniem ostatecznym uważam był TTT2. Tak czy inaczej odcinanie kuponów od T3 trwa od 20 lat. Szkoda, ze brak im odwagi na przedefinmiowanie całego systemu z animacjami lub stworzenie nowej marki, która nie trąciła by już tak myszką. Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.05.2017, 13:48
Assassyn22 dodano: 30.05.2017, 14:05
Dzięki za ten tekst!!!

Swoją przygodę z serią zacząłem od T1. Praktycznie każdy z mojego osiedla we Wrocławiu grał w tekkena :D

Ale przełom i zakochanie w serii zaczęło się u mnie dopiero od pierwszego Taga. Była to moja druga gra na ps2 i do wyjścia T5 najbardziej męczona. Na oko pewnie było to około 2-3 tyś godzin grania :D

Żałuje, że na ps3 ta seria całkowicie mnie ominęła.

Ale czas wrócić do króla bijatyk :)
Redemptor dodano: 30.05.2017, 14:31
. Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.05.2017, 14:32
KKK [83.7.***.***] dodano: 30.05.2017, 13:15
nie ma co się podniecać 1-2 bo to były super drewniane gry, seria zaczeła się dopiero od Tekkena3 który to system walki jest do dzisiaj w każdej kolejnej części, 80% ciosów i komb klasycznych postaci skłąda się własnie z trzeciej częśći. Tekken 3 dostawał 10/10 mimo bardzo mocnej konkurencji w postaci Virtual Fighter3, to właśnie Tekken zdefiniował na nowo gry z różnymi sztukami walk i został królem bijatyk. To tekken nie mortal, nie inne gówna w stylu DoA. Późniejesze części TTT - bardzo dobra ale wolna, T4 średni, ale to co przyszło później ... Tekken 5 i późniejsze rozszerzenie Dark Resurection to najlepsza odsłona Tekkena od czasów3.
Najlepsze postacie Lei, Eddy, Hworang, Dragunov, ling x, Bruce, ... najgorsze kandur, panda, jaszczur, joshumitsu. Średnie reszta ... (nie lube poula bo ma powera 100%)
Redemptor do KKK dodano: 30.05.2017, 14:32
Nie zgodzę się tylko z tym, ze T1 I T2 to były drewniane gry. Z perspektywy dzisiejszych czasów to owszem, mega drewniane, ale na owe czasy to był obok Toshindena wizualny majstersztyk i wizualna rewolucja. Przejście z bijatyk 1on1 2d na 3d było istnym szokiem. Edytowano 3 razy. Ostatnio: 30.05.2017, 14:35
IC dodano: 30.05.2017, 15:21
T2 to była moja pierwsza gra na psx , potem grałem w T3 następnie w długo , długo nie miałem możliwości aż do ostatnich tygodni kiedy trafił do mnie T6 i ttt2 na ps3 i wyczekuje na T7 na ps4. Najlepsza bijatyka na multi zdecydowanie.
Redemptor dodano: 30.05.2017, 11:27
Komentarz ukryty [Pokaż]
Laughter-XIII do Redemptor dodano: 30.05.2017, 11:32
Koszmar. przeczytaj tekst zamiast tytułu to może się dowiesz czegoś o silnej konkurencji, z którą Tekken musiał się mierzyć i jako JEDYNY przetrwał próbę czasu.

Dalsza część Twojego komentarza to przejaw czystej ignorancji i nie znajomości tematu.
Redemptor do Laughter-XIII dodano: 30.05.2017, 11:48
Komentarz ukryty [Pokaż]
axeMaltesse do Redemptor dodano: 30.05.2017, 12:02

Redemptor napisał:

Jeżeli masz rzeczywiście 14 lat, to wszystko tłumaczy. Chętnie porozmawiałbym z Tobą za 22 lata o serii Tekken.


Musiol do Redemptor dodano: 30.05.2017, 12:08
Same dzieci w tej redakcji, na niczym się nie znają, piszą wszystko na podstawie tekstów z polskiej wikipedii... Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.05.2017, 12:35
Saqurado do Redemptor dodano: 30.05.2017, 12:32
to że miałeś demo tekkena na psxie i mashowałeś z kolegami, nie znaczy że byłeś zapalonym graczem. Tacy ludzie rozumieją rozwój serii i nazywanie tekkena odgrzewanym kotletem to dla nich czysta abstrakcja. Ktoś kto grał w t3 już nie gra bo ile można? Czy w t3 są obecne boundy jak w tekkenie 6? Albo inne combo extandery całkowicie zmieniające dynamikę walki i kładące nacisk na zupełnie inne podejście. Nie jesteś w stanie odtworzyć walki z t7 w t3. Nie dlatego, że animacje są nieco inne, albo doszły nowe ataki. Tylko cały rdzeń rozgrywki został przebudowany i opiera się na przedłużaniu serii ciosów z wykorzystaniem podłóg i ścian. Nie mówiąc o kolejnych nowościach z t7. W te gry gra się inaczej. Nie licząc ciebie znawco, bo ty w obu będziesz mashował tak samo.
Nerobianco do Saqurado dodano: 30.05.2017, 12:38
Eddy, Law, piwko i koledzy.
Ja już nawet z tym nie walczę.
Redemptor do Saqurado dodano: 30.05.2017, 13:09
Komentarz ukryty [Pokaż]
Laughter-XIII do Redemptor dodano: 30.05.2017, 13:21
Zapraszam więc do online w Tekkenie 7. Bardzo chętnie zobaczę jak zawodowiec z 25-letnim doświadczeniem przekazywanym z dziada pradziada obija przeciwników na trzonie gry z T7, który przecież się nie zmienił :) Jeśli oczywiście Twoje słowa nie są pustymi komentarzami, za którymi nie mogą pójść czyny. W co bardzo wątpię patrząc na Twój zatrważający brak znajomości tematu.
Redemptor do Laughter-XIII dodano: 30.05.2017, 13:37
Komentarz ukryty [Pokaż]
axeMaltesse do Redemptor dodano: 30.05.2017, 15:04

Cytat:

Te same drętwe, nie naturalne juggle, sample smagania batem imitujące uderzenia sprzeda dekady.

A od kiedy Tekken to symulator walki???
Zaraz napiszesz, ze nie grasz w Naruto, bo strzelaja Rasenganami, albo DoA, bo dziewczyny z takimi cyckami tylko w garach siedza. 44 lata, a nie wie kiedy sie zamknac.
Nerobianco do axeMaltesse dodano: 30.05.2017, 15:08
Nie karm trolla, koleś ewidentnie szuka poklasku :)
Rafskix do Redemptor dodano: 30.05.2017, 15:24
Fajnie, ja mam 41 i wygrywam z 20 latkami w TTT2, więc to żadne tłumaczenie. W Tekkena gram od 1 części i to co piszesz to bzdury. Ta gra cały czas się zmienia. W większości na lepsze.
Rafskix dodano: 30.05.2017, 15:31
Tekst bardzo dobry, w drugiej części poproszę tylko o filmiki z walk, w których grają dobrzy gracze a nie noob vs cpu easy :)
kaczmar456 dodano: 30.05.2017, 15:55
Nice Lau, świetny tekst. Moja przygoda z serią zaczęła się oficjalnie od trzeciej odsłony i po dziś dzień to moja ulubiona seria bijatyk. Jeszcze jako dzieciak grałem w Tekkena 2 na automatach, ale o tym, co to była za gra dowiedziałem się znacznie później, bo dopiero w Tekkenie 5 i zawartej tam kolekcji trzech pierwszych odsłon przypomniałem sobie o tej grze. Żeby było śmieszniej wtedy nie umiałem obsługiwać automatu więc grałem tylko Jun xD. Najlepsze odsłony z głównej serii to dla mnie T3, która porównując do dwóch poprzednich odsłon wprowadziła największe zmiany w serii, i T5, bo to była dokładnie wykalkulowana ewolucja po słabszej czwórce. Na T7 jaram się i czekam z wypiekami na twarzy.
Majami dodano: 30.05.2017, 20:28
Wincyj! Dobrze sie czyta. :)
Laughter-XIII do Majami dodano: 30.05.2017, 21:03
Będzie wincyj!
lena163 [94.254.***.***] dodano: 31.05.2017, 13:42
Ale że nikt nie wspomiał o Kingu i jego łamaniach którymi można było zabrać 2/3 paska nergii :) Oczywiście kazdy lepszy gracz umiał się z nich wyrwać, ale jak się trafiło na początkująceg to było śmiesznie. No i sama radcha jak się z gazety auczyło kilkunastu sekwecji.

Komentarze (32 opinie) Skomentuj