Czasy PlayStation 2 były istnym złotym wiekiem dla bijatyk 3D. Gatunek cieszył się wyżynami popularności i sprzedawał w milionach, często wynosząc w górę sprzedaż całych konsol. Nie licząc potknięcia w postaci czwartej odsłony, seria Tekken również znajdowała się w znakomitej formie.

Niestety nic nie trwa wiecznie. Wraz z nadejściem 7. generacji konsol i PlayStation 3, rynek przeszedł istną metamorfozę. Konsole bardzo upodobniły się do komputerów PC, zmieniła się moda panująca w branży, a grami zainteresowało się grono nowych osób. Wszystko to sprawiło, że na ekranach telewizorów zaczęły rządzić produkcje kojarzone do tej pory z myszką i klawiaturą – wszelkiej maści shootery FPP i TPP. Gatunki będące niegdyś ikonami konsol zeszły na nieco dalszy plan – mam tutaj na myśli głownie platformówki i bijatyki. Nie oznacza to jednak, że tego typu gry odeszły całkowicie w niepamięć. Dostaliśmy wiele świetnych przedstawicieli tego gatunku, jak chociażby Dead or Alive 5, dwie odsłony serii Soul Calibur czy Virtua Fighter 5. Capcom ze swoim Street Fighterem IV rozpoczął z kolei istny renesans bijatyk 2D, gdzie fani mogli wybierać spośród kolejnych odsłon BlazBlue, Marvel vs. Capcom 3, Mortal Kombat 9 czy z całego segmentu gier niszowych reprezentowanych przez produkcje typu Arcana Heart 3 i Persona 4 Arena.

Nie da się jednak ukryć, że bijatyki bardzo straciły na znaczeniu. Nowe pokolenie graczy często czuło się odrzucone przez nazbyt skomplikowane systemy rozgrywki i wysoki próg wejścia poszczególnych gier. Jak w tych czasach odnalazła się seria Tekken? Projekt w postaci Tekkena 6 został zdawkowo ogłoszony w październiku 2005 roku. Ujawniono wtedy po raz pierwszy krótką zajawkę, która zaprezentowała ciało Jina wyrenderowane w pięknej grafice z efektownym systemem potu na ciele. Był to okres, w którym Sony mamiło graczy niestworzonymi wizjami ogromnej, niesamowitej mocy PlayStation 3. Co z tego wyszło – każdy powinien dobrze pamiętać. Rok później podczas targów E3 mogliśmy obejrzeć zwiastun prezentujący wyrenderowaną walkę między Lili i Hwoarangiem a Jinem, który przyjął formę Devila. Znowu zabrakło fragmentów rozgrywki, ale poziom graficzny tym razem był bliższy temu, co mieliśmy dostać.

Tekken 6 pojawiło się na automatach arcade w 2007 roku i działało na architekturze opartej na technologii siedzącej w PlayStation 3 Namco System 357. Twórcy kolejny raz zaryzykowali i postanowili poeksperymentować. Przebudowano znany trzon rozgrywki, opierając go tym razem o system Bound. Ten nadawał niektórym ciosom specjalnych wartości. Jeśli użyliśmy ich na przeciwniku będącym w powietrzu, to wróg uderzał o ziemię w taki sposób, że mogliśmy dalej kontynuować kombosy. Studio zapożyczyło też kilka elementów od konkurencji i tak do Tekkena trafiły wielopoziomowe areny znane z serii Dead or Alive. Niektóre lokacje posiadały podłoże, które podczas walki mogło ulec zniszczeniu, przenosząc tym samym pojedynek do nowego środowiska. Osoba, która zainicjowała przebicie, miała przewagę i mogła dalej kontynuować serię ciosów. Dodano mechanizm Rage, który aktywował się, gdy życie wojownika mocno spadło. Miało to dać szansę osobom przegrywającym, zwiększając znacząco siłę ich każdego ataku. Dzięki temu gracze musieli się pilnować do samego końca walki. Chwila nieuwagi mogła sprawić, że osoba z niewielką ilością życia odwracała szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Rozwinięto znacznie system personalizacji zawodników, który stał się o wiele bardziej szczegółowy. Dodano do niego specjalne przedmioty, których mogliśmy używać podczas walki, korzystając z unikalnych ataków. Mocniejsza technologia pozwoliła na stworzenie od nowa wszystkich animacji postaci – stały się one o wiele płynniejsze i naturalne. Nowy silnik graficzny przełożył się ogólnie na znaczy skok jakości wizualnej – dodano efekt rozmycia zwiększający dynamizm starć, a cała gra przeskoczyła do HD. Postacie dostały nowe ciosy, a część z już istniejących usunięto lub zmieniono ich właściwości. Największą metamorfozę przeszedł Yoshimitsu, całkowicie zmieniając styl walki i stając się postacią przeznaczoną dla doświadczonych użytkowników. Uargumentowano to nawet fabularnie, tłumacząc, że jego miecz zaczął tracić moc i wojownik musiał zaadaptować nowy styl walki kenjutsu klanu Majin.

W tej odsłonie zadebiutowało czterech nowych zawodników i do znanej obsady dołączyli:

  • Zafina – nieprzewidywalna członkini starożytnego stowarzyszenia, posługująca się unikalnym stylem walki;
  • Bob – mistrz sztuk walk, który nie dawał sobie rady z powodu zbyt małej masy ciała. Postanowił więc poddać się eksperymentowi, który zwiększył jego wagę, ale w żaden sposób nie ograniczył szybkości oraz zwinności;
  • Miguel – reprezentant Hiszpanii napędzany żądzą zemsty, walczący brutalną siłą i ulicznym stylem.
  • Leo – młoda Niemka wyuczona w stylu baji quan. Przed premierą jej niejasna płeć była powodem wielu żartów.

Społeczność fanów stosuje w potocznym żargonie wiele przezwisk i ksywek wobec bohaterów z gry. Hwoarang z powodu trudnej wymowy był często nazywany Bobem – po premierze Tekkena 6 stało się to problematyczne ze względu na to, że jeden z debiutantów nosił właśnie takie imię. Fani przyjęli więc, że w kontekście Hwoaranga będzie obowiązywała pisownia wielkimi literami – BOB. Wiele przezwisk posiada również Heihachi. Polscy gracze nazywają go Heniek/Henio. Nie zdziwicie się też, jeśli traficie na dosyć przydługie określenie tej postaci mianem – "Mystic Manly Heihachi Muthafuckin' Mishima Bentley, Jr.", które często jest skracane do Mystic Man Bentley lub MMB.

Gracze z Portoryko (istnieje tam silna i aktywna scena Tekkena) zwykli określać Heihachiego słowami "El Viejo Cabrón" – w wolnym tłumaczeniu oznacza to wulgarną wersję określenia "Pieprzony Stary Dziad". Słowo "Cabrón" w portorykańskiej wersji hiszpańskiego może oznaczać zarówno kogoś niesamowicie wspaniałego, jak i totalnego dupka – oba znaczenia idealnie pasują do tego zawodnika. Z kolei gdy zapowiedziano Jaycee, fani ochrzcili ją imieniem "Queen", jako przeciwwagę dla luchadora i pseudonimie "King". Warto też wspomnieć, że po ujawnieniu odmienionego wizerunku Yoshimitsu z Tekkena 7, fani szybko zaczęli stosować wobec niego nazwę "Hentaimitsu" z powodu kilku macek wystających z jego ubioru.

Pozycja doczekała się kilku łatek poprawiających balans rozgrywki i postaci, a 28 sierpnia 2008 roku ogłoszono grę Tekken 6: Bloodline Rebelion. Była to znacząco rozbudowana wersja bazowej gra. To właśnie ona stanowiła podstawę dla konsolowego wydania. To pojawiło się w dniu 27 października 2009 roku – trzy lata po premierze PS3. Była to również pierwsza główna odsłona serii, która wylądowała na konkurencyjnej konsoli Microsoftu (X360).

Bloodline Rebelion wprowadziło nowe postacie, doszlifowało balans i rozwinęło zawartość. Gracze mogli liczyć na sześć dodatkowych aren, kolejne przedmioty do zmiany wyglądu zawodników i możliwość modyfikowania ich fryzur. Zauważalnie osłabiono postacie, które w Tekkenie 6 uważane były za zbyt silne (np. Bob). Do puli wojowników dołączyła kolejna dwójka:

  • Alisa Bosconovitch – android uważany za córkę rosyjskiego doktora Geppetto Bosconovitcha, którym mogliśmy walczyć w odsłonie Tekken 3. Bohaterka podczas walki korzystała z rakiet i pił mechanicznych ukrytych w swoich rękach;
  • Lars Alexanderson – nieślubny syn Heihachiego i dowódca oddziału Tekken Force. Wojownik walczący stylem karate mocno opartym na technice shorinji kempo i fikcyjnym stylu członków Tekken Force.

Tym samym liczba grywalnych postaci dobiła do ogromnej liczby aż czterdziestu jeden zawodników. Konsolowy port otrzymał nowy tryb Scenario Campaign. Była to kolejna próba powrotu trybu Tekken Force, który pojawił się po raz pierwszy w Tekkenie 3. Śledziliśmy w nim historię Larsa, który przejął pałeczkę głównego bohatera fabuły. Niestety była to próba nieudana i większość graczy odebrała kampanię sceptycznie. Narzekano między innymi na słabą fabułę oraz nieprzemyślaną, archaiczną rozgrywkę.

Historia szóstego Turnieju Króla Żelaznej Pięści kontynuowała wątki poprzedniczki. Oficjalnym zwycięzcą poprzedniej edycji okazał się Jin Kazama, który po pokonaniu Jinpachiego został prawowitym władcą Mishima Zaibatsu. Pod jego przewodnictwem cały świat pogrążył się w chaosie. Nowy tyran był źródłem wielu wojen zaostrzanych jeszcze bardziej przez obecność Korporacji G, której przewodził Kazuya. Celem Jina było wybudzenie ze snu starożytnego bóstwa Azazela – tajemniczego bytu, który miał nadejść, gdy ludzkość pogrąży się w niewyobrażalnym kryzysie. Podwójna moralność Jina podyktowana była chęcią uniknięcia totalnej zagłady ludzkości. Wojownik musiał zniszczyć demona, zanim ten rozpocznie apokalipsę. Cel został osiągnięty, a po pokonaniu Azazela Jin zniknął w blasku wybuchu czystej energii. Dodatkowo powróciły przepięknie renderowane filmowe zakończenia dla każdego z zawodników – te poszerzały ich osobiste wątki lub pełniły role typowo komediowych przerywników. Jakość ich wykonania kolejny raz udowodniła, że studio nie oszczędzało pieniędzy.

Tekken 6 zebrało stosunkowo ciepłe opinie od krytyków i społeczności graczy. Nie da się jednak ukryć, że pozycja otrzymała zauważalnie niższe oceny od poprzedniej części. Znalazło się też sporo miejsca do narzekań. Fani czuli się zawiedzeni z powodu grafiki, która choć prezentowała się poprawnie, to pod żadnym względem nie wytyczała nowych standardów. Nie pomógł tutaj długi czas przygotowywania konwersji, który spowodował, że oczekiwania fanów urosły do naprawdę wielkich rozmiarów i studio nie zdołało ich usatysfakcjonować. Nowe mechanizmy wzbudzały ambiwalentne odczucia. Fanom spodobał się system Bound, ale dla mniej doświadczonych graczy był on zbyt skomplikowany. Walki za bardzo zaczęły polegać na wykonywaniu przydługich combosów, gdzie niekiedy pojedynki sprowadzały się do szybkiego wybicia przeciwnika w powietrze i powtarzaniu wyuczonych kombinacji. Mechanizm Rage nie sprawdzał się idealnie i często doprowadzał do absurdalnych sytuacji, gdzie gracz był niesprawiedliwie karany za to, że prowadzi w starciu. Dokuczały też długie ekrany wczytywania. Mimo wszystko chwalono ogólny system walki, tryb sieciowy i dynamizm całej gry, które nadal przekładały się na niesamowicie wciągającą bijatykę.

Niedługo po premierze Tekkena 6 studio Namco Bandai wydało przenośną konwersję na konsolę PSP. Był to niesamowicie dobrze wykonany port, który oferował niemal wszystko to, co wersja stacjonarna – wycięto jedynie tryb Scenario Campaign z powodu braku miejsca na nośniku pamięci. Z drugiej strony produkcja mogła się pochwalić znacznie skróconymi ekranami wczytywania i zebrała niezwykle pozytywne opinie, wzbudzając tym samym wielkie zainteresowanie wśród graczy i krytyków.

Gra sprzedała się w liczbie ponad 3,5 miliona egzemplarzy, zyskując tym samym miano najlepiej sprzedającej się bijatyki 3D siódmej generacji konsol. Konkurencja jednak była mniejsza niż kiedyś. Wysoka pozycja Tekkena i zmiany na rynku sprawiły, że w przeciągu 10 lat wiele serii zaczęło odchodzić w cień, a cały gatunek coraz bardziej tracił na popularności. Sprzedaż niegdyś legendarnych tytułów poszybowała koszmarnie w dół i wraz z rosnącymi kosztami produkcji nie opłacało się ich kontynuować. Czasy bijatyk napędzających sprzedaż sprzętów minęły.

Namco Bandai pożegnało się z erą PlayStation 3, wypuszczając po Tekkenie 6 jeszcze dwie odsłony. Na rynku pojawiła się długo wyczekiwana kontynuacja Tekken Tag Tournament oraz eksperymentalna odsłona Tekken Revolution w modelu free to-play. O nich napiszemy już w kolejnej i ostatniej części wpisu. Tym samym dochodzimy do momentu premiery gry Tekken 7 – najnowszego rozdziału serii, który właśnie pojawił się na rynku.

Najnowsza odsłona jest kolejną ewolucją standardu opracowanego przez znakomitą piątą część serii. Twórcy wyciągnęli wnioski z poprzedniczki i przemodelowali system Bound – ten został zastąpiony mechanizmem Tail Spin. Sprawiło to, że przeciąganie juggle'i przestało być aż tak nachalne, a rozgrywka została lepiej zbalansowana pod względem gry defensywnej i ofensywnej. Zmodyfikowano mechanizm Rage, który stał się bardziej sprawiedliwy. Tytuł otrzymał także rozbudowany tryb fabularny pełen pięknie wyrenderowanych scen płynnie przeplatających się z czystą rozgrywką. O tym wszystkim przeczytacie jednak w naszej recenzji, gdzie dokładnie sprawdziliśmy, czy Tekken 7 to godne zwieńczenie wieloletniego dziedzictwa najpopularniejszej serii bijatyk 3D. Wojownicy z całego świata łączcie się – czas rozpocząć siódmą edycję Turnieju o Tytuł Króla Żelaznej Pięści

Czytaj także: Historia serii Tekken - część 1. Trylogia z oryginalnego PlayStation

Czytaj także: Historia serii Tekken - część 2. Trylogia bijatyki z PlayStation 2

Skomentuj Komentarze (5 opinii)

kain dodano: 10.06.2017, 20:00
Autor pisze że 6 cześć została dobrze przyjęta na rynku - a ja i nie tylko wiem że była słaba nie tylko pod względem grafy ale bardziej pod kątem systemu walki.
Laughter-XIII do kain dodano: 10.06.2017, 20:30
Nie bardzo rozumiem - czytam ten fragment i jest tam widocznie zaznaczone, że gra została stosunkowo ciepło przyjęta, ale zebrała zauważalnie niższe oceny. Minusy systemu walki również zostały wymienione - niesprawiedliwy system Rage i wzbudzający sprzeczne odczucia Bound. Do reszty mało kto miał zastrzeżenia.

Gra na rynku przyjęła się dobrze i pomimo wzbudzania różnych uczuć zyskała miano najlepiej sprzedającej bijatyki 3D.
Edytowano 1 raz. Ostatnio: 10.06.2017, 20:31
Rafskix dodano: 12.06.2017, 10:46
Korzystając z wątku o Tekkenie- jak wam działa online w 7 po łatce? U mnie wyszukuje mniej walk ale już jedną na trzy łączy.W ttt2 na Ps3 jest o wiele lepiej.
Laughter-XIII do Rafskix dodano: 12.06.2017, 10:50
U mnie rankingi działają świetnie - poza totalnie pojedynczymi przykładami nie mam żadnych problemów z połączeniem. Gorzej z czasem wyszukiwania przeciwników - tutaj jest jeszcze sporo miejsca na poprawę. Harada pisał, że na dniach pojawi się druga łatka, która jeszcze bardziej poprawi matchmaking i stabilność infrastruktury.
Rafskix dodano: 12.06.2017, 14:54
X Edytowano 1 raz. Ostatnio: 12.06.2017, 15:11