Recenzja: Danger Zone (PS4)

Danger Zone nazywane jest przez samych deweloperów duchowym spadkobiercą Burnouta, chociaż tu trzeba doprecyzować, bo dokładniej chodzi tu o jeden z popularniejszych trybów w tej serii, czyli Crash. Zasady były w nim proste – nasz pojazd musi zrobić jak największy karambol w wyznaczonej sekcji. W oparciu o tę myśl stworzono Danger Zone.

Three Fields Entertainment powstało z inicjatywy założycieli studia Criterion, które wymyśliło i stworzyło kultowego Burnouta. Ich pierwsza gra – Dangerous Golf – inspirowana była burnoutowym trybem Crash,  ale daleko było jej do udanej produkcji. Po krótkiej przerwie na VR-owy projekt, deweloper powrócił do pomysłu na rozwalanie wszystkiego, co się da. Tym razem jednak w ręce oddano nam testowy samochód i pozwolono robić karambole w centrum crashtestowym. Mamy więc mały powrót znanego z Burnouta trybu Crash. Dlaczego mały powrót?

Ponieważ Danger Zone ma niski budżet, co widać i z czym w ogóle deweloper się nie kryje. Dostaliśmy tylko jedną lokalizację akcji – testowy tunel, w którym przedstawiane są nam różne scenariusze. Zaliczenie wszystkich to mniej więcej 2-3 godziny (z kilkukrotnym powtarzaniem każdego), ale nie to jest problemem. Danger Zone jest grą opierającą się po prostu na kręceniu coraz to lepszych wyników i rywalizowaniu z innymi. Krótki czas potrzebny na "ukończenie" całości nie powinien więc nikogo dziwić. Męczy jednak monotonia, która wkrada się już po godzinie. Non stop mamy ten sam samochód, non stop uderzamy w te same pojazdy, non stop oglądamy jedną i tę samą lokację. To jest właśnie problem wywołany niskim budżetem – brak różnorodności, który jest w stanie zmęczyć każdego.

Na szczęście Danger Zone broni się rozgrywką (choć błędów gra się nie ustrzegła). Po zaliczeniu szybkiego samouczka, w którym wyjaśniane są i tak proste zasady gry, czekają na nas trzy główne próby, w których wrzucono po osiem scenariuszy tworzenia karambolu. Początkowe są wyjątkowo proste – jedno skrzyżowanie, kilka nadjeżdżających samochodów, nasz pojazd i cel "zrobić jak największą demolkę". Uderzanie w innych to jedno, ale stworzenie odpowiednio długiej reakcji łańcuchowej to coś trudniejszego. By tego dokonać, oddano nam opcję smashbreaker, którą aktywujemy po określonej liczbie samochodów wprowadzonych w karambol. Gdy z tego korzystamy, naszym samochodem wstrząsa potężna eksplozja, zwiększając mnożnik punktów i jednocześnie pozwalając nam na sterowanie wrakiem przez krótki czas. Na planszy porozrzucano także dodatkowe żetony z darmowym smashbreakerem, więc umiejętne kierowanie samochodową skorupą jest wskazane, zwłaszcza gdy chcemy wykręcić jak najlepszy wynik. Przeszkadza w tym jednak fizyka, która czasami zachowuje się bardzo dziwnie i przykleja samochód do drogi, mimo że w teorii powinien po uderzeniu lecieć kilka metrów dalej.

Jak już wspomniałem – im dalej w las, tym bardziej wymyślne scenariusze nam przygotowano. A to wielopoziomowe skrzyżowanie, a to mamy wjazd na autostradę czy kilka przecinających się dróg. By wykręcić jak najlepszy wynik, musimy kilkukrotnie powtórzyć daną planszę i nauczyć się najbardziej optymalnej trasy destrukcji. To oczywiście wymusza częste wczytywanie całości na nowo. Na szczęście trwa to raptem parę sekund, więc tragedii na tym polu nie ma.

Szkoda, że gra ma tak niski budżet. Ostatecznie dostajemy jeden tryb gry i oszczędną grafikę bez robiących wrażenie efektów graficznych. Do tego ta jedna monotonna lokacja wszystkich misji i brak muzyki, co przy niezbyt imponujących efektach dźwiękowych (eksplozjom brakuje mocy!) przygnębia jeszcze bardziej. Jednak jeśli przymkniemy oko na te niedoróbki, to Danger Zone jawić będzie się jako dosyć przyjemna odskocznia od większych tytułów. Gra, którą odpalimy na 30 minut, porozwalamy się trochę, a potem, ciężko wzdychając, zastanowimy się, dlaczego nikt nie zrobił nowego Burnouta...

Gra recenzowana była na PS4 Pro

Ocena ogólna: 7.0

Paweł Musiolik
Danger Zone dobrze realizuje znany od wielu lat pomysł. Niestety, niski budżet produkcji woła do nas od samego początku. Jedna tylko lokacja szybko nuży i nie zachęca do spędzania z grą długich godzin.
Danger Zone
Plusy
  • + Dobrze zrobiony tryb Crash
  • + Szybkie czasy wczytywania
  • + Prosta, ale wciągająca
Minusy
  • - Tylko jedna lokacja
  • - Czasami fizyka dostaje świra
  • - Słabe efekty dźwiękowe

Skomentuj Komentarze (11 opinii)

borys_123 dodano: 01.06.2017, 15:41
Jak ukaże się w Plusie to ogram. Edytowano 1 raz. Ostatnio: 01.06.2017, 15:42
onez dodano: 01.06.2017, 16:33
Podoba mi się sposób destrukcji rodem z Dangerous golf :)
Rogalus dodano: 01.06.2017, 18:17
Bieda az piszczy.Takie gry to na telefonie pierdem chodza,w plusie moze by sie pogralo z godzine a moze i nie.Zenada ze tworcy kultowego do dzis dzien Burnouta musza wydawac takie gnioty.Ze tak zacytuje temat z pewnego filmu“Sa jak male dzieci ktore maja wszy i nikt na placu zabaw nie chce sie z nimi bawic,czas zgolic leb i wrocic do drabinki".Czego im zycze,do c,asu wydawania takich pierdow mojego siana nie zobacza.Po Horizonach i Uncharted 4 moja poprzeczka oczekiwan wisi zawieszona wysoko na niebosklonie,i zebym nawet mial nie grac w nic to nie chce mi sie zanizac poziomu.Chyba ze perelki z sieci typu Inside,czy Ori And The Blind Forest.
blackwaterpark dodano: 01.06.2017, 17:25
Mogliby wydać na PS4 zremasterowaną wersję ''Burnout 3: Takedown''...
Rico do blackwaterpark dodano: 01.06.2017, 17:48
Jeszcze lepiej jakby wydali całą trylogię.
Rogalus do blackwaterpark dodano: 01.06.2017, 18:49
I tu sie podpisuje w stu procentach Burnout Takedown remaster z prawdziwego zdarzenia,przywrocil by do blasku dawna ekipe.Skoro budzet pozwala im tylko na takie popierdolki,to moze na remaster by tez uciulali.Niech zorganizuja zrzutke to gracze chetnie im pomoga.Tylko musieli by udzwignac jakis konkretny silnik graficzny,nie jak gier z androida.
OLGIERD [89.64.***.***] dodano: 01.06.2017, 19:07
WHAT???
ocena 7 dla gry,"którą odpalimy na 30 minut i porozwalamy się trochę", z jedną marną lokacją???
Chyba wam się skala pomyliła, gry ocenia sięod 1 do 10 a nie od 5 lub 6.
Musiol do OLGIERD dodano: 01.06.2017, 20:16
Wszystko masz w recenzji. Mimo jednej lokacji, podstawowa mechanika została dobrze zrobiona i z grą spędza się miłe chwila. A że gra odpowiednia na krótkie posiedzenia - taka specyfikacja. Na automatowe gry też byś narzekał, że da się je przejść w 30 minut na jednym żetonie? Albo na Space Invaders, że tylko się strzela na czarnym tle?
AWWA [87.248.***.***] do Musiol dodano: 01.06.2017, 20:48
No ale lata 80 i wczesne 90 minęły. Obecnie to można by nazwać wersją demo...
Musiol do AWWA dodano: 01.06.2017, 20:56
Mówisz? A ja głupi myślałem, że gry typowo arcede'owe mogą być fajne nawet w 2017 roku...
Sonial13 do Musiol dodano: 03.06.2017, 00:24
Zgadzam się. Arcade rulezzz.

Komentarze (11 opinii) Skomentuj

Zobacz grę w Bazie gier

Danger Zone

Danger Zone
  • Świat: 30.05.2017
  • Europa: 30.05.2017
  • Polska: 30.05.2017
  • Gatunek: Zręcznościowa
  • Liczba graczy: 1
  • Kontroler ruchu: nie
  • Grafika 3D: nie
Dodaj własną recenzję Oceń grę w Bazie gier